środa, 6 września 2017

"Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości" - Janusz Niżyński [recenzja]




"(...) A miłość to taka piękna rzecz." 


Dotąd nie miałam przyjemności zasmakować pióra literackiego Janusza Niżyńskiego, choć jego nazwisko było mi znane przede wszystkim za sprawą powieści "Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości", która znalazła miejsce na półce w mojej biblioteczce, ale z którą jeszcze się nie zaznajomiłam (teraz wiem, że muszę to czym prędzej nadrobić). Zatem "Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości" to moje pierwsze zetknięcie z twórczością pisarza, ale jakże niezwykle udane i jednocześnie zaskakujące. Wyśmienita proza, w towarzystwie której miło spędziłam czas. Zapraszam na recenzję.   

Janusz Niżyński z wykształcenia inżynier, z zamiłowania meloman i publicysta. Od ponad dwudziestu lat uprawia działalność literacką na jednej z najstarszych polskich stron w zasobach Internetu: Janusz.Nizynski.pl. W dorobku autora są m.in. takie formy jak: powieści, netowiska i bajki, w tym także dla dorosłych. Publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej. (źródło: okładka książki)

Cztery opowiadania. Trzech mężczyzn i kotka. Różne oblicza miłości. Niejeden wspólny mianownik.

Mark Stengraf przybywa do Portugalii w celu zebrania materiałów do najnowszej powieści pewnego pisarza, którego jest asystentem. W pięciogwiazdkowym hotelu Melia w Funchal, przy recepcji, dostrzega piękną kobietę, od której nie potrafi oderwać wzroku. Okazuje się, że wcześniejsza rezerwacja kobiety została anulowana, a w przypadku zakwaterowania w innym pokoju, musiałaby dokonać zapłaty w formie gotówki, której w danym momencie nie posiada. Mark rusza nieznajomej na pomoc i odprowadza ją do opłaconego przez niego jej pokoju. Między mężczyzną a niejaką Katarzyną, która przyjechała na targi spożywcze, zawiązuje się nić sympatii. Łączą ich wspólne zamiłowania i tematy do rozmów. Wkrótce rodzi się między nimi też coś znacznie głębszego. Ale...

Ernest Stengraf to niedoceniony artysta-malarz, specjalizujący się w nanoszeniu na płótno specyficznych aktów, budzących jednocześnie podziw, niesmak, a nawet przerażenie. Poszukuje on marszanda, który pomógłby mu w rozpropagowaniu jego dzieł i znalezieniu na owe nabywców. Ale przede wszystkim Ernest postanawia znaleźć odpowiednią modelkę (naturszcicę) do jego kolejnych prac. Daje zatem ogłoszenie do lokalnej gazety, na które odpowiada pewna studentka dziennikarstwa - Clavia. Oboje niejako są pod wrażeniem siebie nawzajem. Aczkolwiek początkowo podchodzą do siebie z dystansem, świadomi tego, iż to tylko zlecenie, któremu oboje muszą sprostać. Jednak z każdym kolejnym dniem jest im coraz trudniej hamować emocje i...

Wacław Stengraf - absolwent nauk medycznych na Sorbonie wraz ze swoją narzeczoną Jeanne - bogatą Korsykanką uczestniczą w koncercie odbywającym się w sali widowiskowej hotelu mieszczącego się w Ajaccio. Gwiazdą wieczoru jest bowiem ich bliska znajoma, bogini estrady - Julietta la Colombina (Cecylia Jędrzejczyk). Po występie Jeanne wraca do domu na kolejną przymiarkę ślubnej kreacji. Natomiast Wacław udaje się z gratulacjami do apartamentu Cecylii - kusicielki i wielbicielki młodych i zajętych mężczyzn. Pomimo jego początkowych protestów, spędzają ze sobą upojny wieczór, po którym już nic nigdy nie będzie takie samo... Życie Stengrafa z pewnością ulegnie zmianie, obierze ono nie taki kierunek, o jakim intensywnie marzył...

Natomiast kocica Malwi... No cóż. Przypadkiem i zupełnie nieświadomie odmieni życie jednego z panów...

Przyznaję, że ową powieść pochłonęłam dwukrotnie i sądzę, że mogłabym to uczynić raz jeszcze. Po trosze mnie oczarowała, zadziwiła i, co najważniejsze, ogromnie zaskoczyła, zarówno pod względem fabularnym, jak i pod względem sensownej i specyficznej formy przekazu. Wspomniana książka to skupienie czterech opowiadań, ściśle ze sobą powiązanych, i wcale nie mam na myśli tylko więzów rodzinnych Stengrafów. Wszystkie historie łączy znacznie więcej, pewne tajemnicze osoby przewijające się w życiorysach mężczyzn, głębokie i nierzadko skrywane emocje im towarzyszące, a także konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji, które w ostatecznym rozrachunku z pewnością zyskały podobny wydźwięk i wyłuskały jeden i ten sam wniosek dotyczący najpiękniejszego uczucia, jakim jest miłość. Ona zawsze przychodzi nagle, nieoczekiwanie, w najmniej spodziewanym momencie, wyzwalając euforię, chęć do życia i radość, trzymając w ryzach, ale czasami, przynajmniej na początku, pozbawiając racjonalistycznego myślenia.

Pierwsze opowiadanie ujęte w powieści stanowi dla mnie kwintesencję delikatności, poniekąd nieśmiałości, nutki tajemniczości, niepewności, melancholii, a nawet sentymentalizmu. Przywołało wspomnienia pierwszej randki i odczuwalnej wówczas mieszanki rozmaitych uczuć, lęku, ekscytacji, adrenaliny i oczywiście przysłowiowych motylków w brzuchu. Intensywne spojrzenie, niezwykłe przyciąganie, subtelne gesty, elektryzujący dotyk, rozmowy o literaturze, muzyce, marzeniach... A to wszystko na tle urokliwej Portugalii. To piękna, łagodna, nastrojowa, a jednocześnie niepozbawiona bólu, tęsknoty i łez opowieść. Z kolei druga historia nasycona jest malarstwem, niebywałym klimatem tworzenia imponujących, aczkolwiek osobliwych i budzących też zdegustowanie obrazów, wśród których przeważają akty. Nasiąknięta jest erotyzmem, fascynacją, pożądaniem niezrozumiałym dla obojga ludzi, którzy odpychają się, po czym ponownie przyciągają, ludzi ciekawych i zniecierpliwionych momentu, który przecież i tak nastąpi. Nie zabraknie tu gwałtowności, uzależnienia od bliskości drugiego człowieka, szokującej dozy sadomasochzimu, słodkiej zemsty, a także czasami niesmacznych opisów dzieł Stengrafa. Trzecia część jest zgrabnym połączeniem wątków obyczajowego z romansem w tle oraz kryminalnego o lekkim zabarwieniu. Miłość czysta i niewinna, niewierność, zdrada, nieufność, uległość, kłamstwo, wyrachowanie, przestępstwo to przymioty bez wątpienia określające owe opowiadanie. Wreszcie ostatnie, moim zdaniem najbardziej wyróżniające się spośród zestawionych, bowiem pierwsze skrzypce odgrywa w nim apodyktyczna, a zarazem cierpliwa, wyrozumiała i wrażliwa kotka. I w tym miejscu pozwolę sobie przerwać mój wywód, aby przypadkiem za nadto nie ujawnić. Jedno mogę zdradzić na pewno. Zakończenia opowiastek i tym samym losów poszczególnych bohaterów z całą pewnością są nieprzewidywalne i zaskakujące.

"Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości" to kompilacja barwnych, różnorodnych i wyrazistych postaci. Niewątpliwie są osamotnieni, zranieni, spragnieni bliskości, obecności ciała drugiego człowieka, ale bywają też obłudni, nieszczerzy, egoistyczni, zachłanni, wyrachowani, wyzbyci skrupułów i zdolni do wszystkiego, byle tylko osiągnąć zamierzony cel. Inaczej postrzegają świat, wykazują inne poglądy na życie i inaczej definiują miłość. Wyzwalają skrajne emocje, wzbudzają niechęć, wzburzenie, irytację, równocześnie szacunek, podziw i sympatię. Intrygują, wzniecają chęć bliższego poznania, głębszego wniknięcia w ich umysły, odkrywania skrywanych sekretów oraz przyjrzenia się zachowaniom i odnalezienia powodów takiego, a nie innego postępowania. Cztery opowiadania, a tak wiele ludzkich historii, które niestety nie zawsze kończą się szczęśliwie.

Na koniec pragnę jeszcze nadmienić, że książka rozpoczyna się miłymi i ciepłymi słowami od autora skierowanymi do potencjalnego czytelnika, które niewątpliwie zachęcają do kontynuowania prozy i zapoznania się z jej zawartością. Ujęły mnie również cudowne czarno-białe ryciny w wykonaniu Andrzeja Kalety, każda z nich jawi się na początku danej powiastki (szkoda, że nie uwzględniono owych więcej). "Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości" to powieść dojrzała, napisana ze smakiem, lekkim, zrozumiałym, choć chwilami nieco wulgarnym językiem. Nastrojowe tło Portugalii, Korsyki, a nawet malutkiej mieściny - Stare Babice, imponująca wiedza na temat malarstwa i literatury oraz nawiązania do kompozycji Mozarta stanowią niejako atut tejże książki. Jej lektura okazała się czystą przyjemnością i wielokrotnie skłoniła mnie do rozmyślań i zadumy, nie tylko nad istotą miłości...

"Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości" to kompozycja łącząca subtelność, pasję, miłość, namiętność, tajemniczość i szaleństwo, okraszona nutką kryminalną. Zaskakująca i nieoczywista. Gorąco polecam! 


Jako zwieńczenie mej opinii, pozwolę sobie zacytować jeden z wielu moich ulubionych fragmentów powieści:

""(...) ja nadal każdego dnia, każdej godziny, każdej minuty i, k...wa, każdej pieprzonej sekundy 
mimo wszystko myślę tylko o Tobie... 
I wcale tak nie jest, że czas leczy rany, że nabiera się dystansu, że to mija. 
I to właśnie ten czas spędzony bez Ciebie, z dala od Ciebie jest najgorszy, 
bo wtedy myślę, wspominam, odtwarzam, jakby w głowie włączyła mi się funkcja repeat. 
I zastanawiam się, co robisz. Co zjadłaś. Czy dojechałaś bezpiecznie. 
Czy śpisz. Czy może nie możesz spać, tak jak ja... I nie mogę tego wszystkiego wyrzucić z głowy, choćbym chciał, choćbym się ulał do nieprzytomności...
I książka już tak nie wciąga, i film z HBO nie zachwyca... 
I tylko wtedy, kiedy byłaś ze mną, nie miałem trosk i zmartwień, tylko wtedy nic innego się nie liczyło. 
I choć wiem, że nic między nami nie było i nawet nigdy też nie będzie -
- to właśnie tego brakuje mi wciąż. Ciebie mi brakuje... 
Żyć w nicości, szczęśliwej nicości bycia obok Ciebie i być szczęśliwym... dla ciebie... tak po prostu"."


Cytaty:

"- (...) Wiadomo: z muzami artysty nie warto walczyć, bo nawet, 
gdy się w końcu wygra - zwykle uśmierca się wraz z muzą osobowość samego Mistrza."


"(...) Ale dzięki tobie teraz znowu mam świadomość, że wciąż mogę i potrafię marzyć...
Zrozumiałam jednak też coś więcej, 
zrozumiałam, że marzenia czasami powinny zostać tylko marzeniami."


"(...) Odkrywać będzie nie tylko tajemnice jej ciała, ale i jego istotę.
I powoli przenosić będzie te tajemnice i tę istotę z jednego obiektu - jej ciała,
na drugi obiekt - malowany przez siebie obraz.
Przenosić, dopóki nie zawładnie dziewczyną bezpowrotnie i nie opustoszy jej ze wszystkiego,
pozostawiając jak pustynię."


"Nie opuszczało jej dziwne uczucie, że coś jej odebrano.
I niech nawet to coś będzie bardzo malutkim kawałkiem, 
ale bez takiego malutkiego kawałka czuła się zdekompletowana, lub nie w całości, 
jakby ją ktoś ponadgryzał wokół krawędzi i trochę od wewnątrz. 
Ponadgryzał - robiąc z niej holenderski ser."


"(...) Wszyscy przychodzimy na świat nadzy, mając tylko kod genetyczny i cielesną powłokę.
Czymże potem - z biegiem lat - zarastamy? Jakąż łuską i pancerzem!
Bo każdy, z kim styka nas los, nakłada na nas swe piętno, 
nie wspominając o rodzicach, szkole, całym społeczeństwie...
I dlatego tak trudno potem malarzowi dotrzeć do istoty malowanej postaci."


"(...) Spoglądała przez zgromadzonych widzów na betonowe ściany i cały świat.
Wyżej i dalej niż niebo.
Lampy podsufitowe stopniowo gasły. Sala pogrążała się w mroku.
Ostatnim z ostatnich źródeł światła był blask jej oczu, który też w końcu zniknął;
blask oczu pełnych łez i dziwnej wewnętrznej siły." 


"- (...) To on mnie nauczył, że czerwień - rozpoczyna tęczę, tak jak i rozbudzając miłość, 
symbolika czerwieni rozpoczyna pożądanie, wznieca emocje, poprzedza skrajność uczuć.
A fiolet... fiolet to kolor magii, kolor zewnętrznej otoczki płomienia,
kolor śladu umykającego dymu z kadzidła, 
kolor tajemniczego poblasku zachodzącego słońca, wieńczącego dzień...
Mówiąc krótko: czerwień zaczyna, fiolet kończy."


Tytuł: "Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości"
Autor: Janusz Niżyński
Wydawnictwo: Nova Res
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 308
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



Książka bierze udział w wyzwaniu:


19 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, iż nie słyszałam wcześniej o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałaś dwukrotnie? To musi być naprawdę wartościowa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Z ogromną przyjemnością. I z pewnością będę powracać do niej :)

      Usuń
  3. Jak widać ja też nie słyszałam o autorce ani powieści, ale bardzo zachęcająco przedstawiasz utwór, więc będę go miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. pisanyinaczej.blogspot.com

    Nie czytam książek niektórych wydawców, NovaRes jest jednym z nich. W każdym przypadku powód jest inny. Zdaję sobie sprawę, że w ten sposób być może tracę potencjalnie doskonałe teksty, ale nic na to nie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachecilas mnie do książki tymi streszczeniami wątków, bardzo intrygujące :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musiałam sprawdzić co to jest netowisko. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyraziści bohaterowie, ludzkie oblicza, to lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z pokorą przyznaję, że dawno nie byłam na Twoim blogu, trochę mi się plany pokrzyżowały i wiele spraw poszło w odstawkę. Obiecuję, że teraz nadrobię zaległości. Czytanie Twoich recenzji wieczorem kiedy wszyscy już śpią, sprawia mi ogromną przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję Kochana :) Bardzo mi miło to słyszeć (tj. czytać) :)

      Usuń
  9. Już po cytatach widzę, że książka może mi się spodobać, chętnie rozejrzę się za nią. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję rekomendacji. Kusisz i to skutecznie. Już zapisuje sobie ten tytuł do mojej listy ,,chciejek''.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)