środa, 13 września 2017

"Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk [recenzja]




"- Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją."


"Szeptucha" - to jedno słowo wystarczyło, aby wzniecić nie tylko moje zainteresowanie, ale też wzbudzić chęć poznania historii kryjącej się pod owym tytułem. Jednak pomimo zżerającej mnie ciekawości, nie sięgnęłam od razu po książkę Katarzyny Bereniki Miszczuk. Dlaczego? Albowiem przynależy ona do gatunku, przed którym wzbraniam się od lat (co prawda, przeczytałam dwie publikacje tego rodzaju, ale nie do końca wpisałabym owe w ten gatunek). Z jednej strony mnie do niej ciągnęło, ale z drugiej jej skategoryzowanie do literatury fantastycznej zdecydowanie hamowało mnie przed wyciągnięciem po nią ręki. Do czasu, kiedy ujrzałam informację o Book Tour organizowanym przez Sandrę prowadzącą bloga Rosa Czyta. Wówczas pomyślałam "a co mi tam, spróbuję, najwyżej odłożę po kilku stronach, nie przeczytam, odeślę dalej". Zgłosiłam się i wyczekiwałam książki, zarówno z niecierpliwością, jak i pewną obawą. Wahałam się nadal. Chwilami nawet żałowałam, że się zdecydowałam i nachodziła mnie myśl, aby odmówić. Naprawdę. Na szczęście tego nie uczyniłam. I tym sposobem "Szeptucha" okazała się moim pierwszym spotkaniem z prawdziwą fantastyką, które uważam za udane. Zapraszam na recenzję.

Katarzyna Berenika Miszczuk z wykształcenia jest lekarką. Zadebiutowała w 2006 roku powieścią "Wilk", napisaną w wieku 15 lat. W 2009 roku ukazała się jej kontynuacja, "Wilczyca", która została nominowana do Nagrody Nautilus. Tworzy głównie fantastykę, jest autorką m.in. trylogii: "Ja, diablica" (2010), "Ja, anielica" (2011) i "Ja, potępiona" (2012), a także powieści "Druga szansa" (2013) oraz "Gwiezdny Wojownik" tom I: "Działko, szlafrok i księżniczka" (2014). W 2015 roku nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazał się jej pierwszy kryminał "Pustułka". W kolejnych latach światło dzienne ujrzała trylogia "Kwiat paproci" ("Szeptucha", "Noc Kupały", "Żerca"). (źródło: okładka książki)

Gosława Brzózka to dwudziestoczteroletnia absolwentka medycyny, która za namową matki i swej najlepszej przyjaciółki, Sławy, przystaje na odbycie rocznych praktyk u szeptuchy (wiejskiej uzdrowicielki, wykorzystującej w leczeniu zasoby naturalne lasu, okolicznych łąk, pól) w Bielinach, nieopodal Kielc. Gosia nie jest jednak przekonana do tegoż pomysłu, bowiem nie tylko nie wierzy w umiejętności miejscowej znachorki, ale przede wszystkim nie wierzy w istnienie bogów. A ponadto nie lubi przyrody, nie znosi kleszczy, obsesyjnie obawia się wszelakich bakterii (dlatego zawsze nosi ze sobą płyn dezynfekujący) i nie jest zachwycona tym, że z bezpiecznego i czystego domu będzie musiała przenieść się do skromnej chatki z wychodkiem na zewnątrz. I wtedy Sławie świta pewna myśl, mianowicie dziewczyna proponuje Gosławie wspólny wyjazd i wynajem mieszkania w Kielcach, a stamtąd do Bielin już niedaleka droga. Lekarka jest usatysfakcjonowana ofertą przyjaciółki. Dziewczyny przeprowadzają się zatem do Kielc. Pierwszego dnia obowiązkowych praktyk Gosia rusza do szeptuchy Jarogniewy, nie sądziła, że dojazd do wioski i dotarcie do izby znachorki przysporzy jej tyle problemów (poniekąd na własne życzenie). Kiedy już traci nadzieję, iż na czas stawi się u starszej kobiety, nagle na drodze zjawia się wóz konny prowadzony przez najprzystojniejszego mężczyznę, jakiegokolwiek Gosława widziała. To Mieszko - stażysta u żercy Mszczuja. Mężczyzna proponuje lekarce podwózkę. Wreszcie ta, oczarowana poznanym wybawcą, zjawia się u szeptuchy, która już na początku zleca jej odpowiedzialne zadanie...

"Szeptucha" to moim zdaniem doskonałe połączenie literatury fantastycznej z obyczajową, z romansem w tle oraz domieszką historii. Powieść stanowi mieszankę nierealności, zwyczajności, mityczności, folkloru, tajemniczości, nieprzewidywalności, fascynacji, zaintrygowania, zadumy, niepewności, humoru i poniekąd oryginalności. Współczesność i nowoczesność przeplatają się z tradycjami i obrzędami pogańskimi oraz wierzeniami Słowian. Akcja powieści toczy się w XXI wieku, aczkolwiek Polską nadal rządzą Piastowie, a Mieszko I nie przyjął chrztu. Uwzględniona płaszczyzna czasowa, niewątpliwie urozmaicona, stała się niezwykle intrygująca, ciekawa i pasjonująca. Dzięki temu z przyjemnością oddałam się lekturze owej książki, dałam się wciągnąć w wir zdarzeń i śledziłam losy bohaterów z niemałym zaangażowaniem, lekkim lękiem, a co najważniejsze, ze swego rodzaju niewiadomą. Nawiązania do zwyczajów pogańskich (topienie Marzanny i związane z tym przesądy, rytuał żywego ognia), obchodzonych świąt (Jare Święto, Zielone Świątki), legend (grodu Kielce, o duchu wodnym zwanym Nix, kwiecie paproci mającym zakwitać raz w roku w czasie przesilenia letniego), mitycznych bogów (Świętowit,Weles), postaci czy stworzeń (m.in. utopce, rusałki, strzygi, ubożęta, wąpierze), krainy umarłych Nawi i Wyraju (Raju), dębu uznawanego przez Słowian za drzewo kosmiczne łączące światy, historii Dagome, bitwy między Polanami a Wieletami, miejsc kultu (Łysa Góra) oraz ziołolecznictwa, zielarstwa i tym podobnych, niezaprzeczalnie wzbogaciły powieść i niesamowicie przypadły mi do gustu. Bez wątpienia fabuła zajmuje, chłonie i w pełni angażuje, a nader wszystko zaskakuje i szokuje. Wzbudza również ocean rozmaitych emocji (niekiedy bardzo skrajnych). Zgrabnie łączy ze sobą poszczególne wątki, wplatając w nie pewne epizody, które chwilami dodają opowieści nieco słodyczy, pieprzyku, a innym razem wyzwalają niesmak. W przypadku tych ostatnich mam na myśli fragmenty z wampiropodobnymi okazami w roli głównej, które wywołały moje zniesmaczenie i wstręt, na szczęście takowych momentów zbyt wiele nie uświadczyłam. Paranormalne zjawiska, w tym między innymi pojawienie się ubożąt, nie przerażały mnie i nie rozniecały we mnie strachu, a wręcz wydały mi się sympatyczne, o ile owe tak można nazwać. Z kolei motyw miłosny nieco wolno płynął, dłużył się i dłużył, wypatrywałam punktu kulminacyjnego, a w pewnym momencie zwątpiłam, czy w ogóle dojdzie do niego w pierwszym tomie. Całość okraszona została sporą dawką humoru i ironii, niejednokrotnie na mych ustach jawił się szeroki uśmiech, głównie za sprawą poczynań hipochondryczki - Gosławy.

Główną bohaterką powieści jest Gosława - młoda lekarka, rozkapryszona, naiwna, marudna, pozbawiona podstawowej wiedzy z zakresu lecznictwa, pogańskich obyczajów, życia na łonie natury oraz sprawiająca wrażenie nieświadomej swego zachowania. Kobieta niewierząca. Wpatrzona w pewnego wysokiego i nieziemsko przystojnego mężczyznę. Nie dostrzega tego, co dzieje się dookoła niej i nie przyjmuje do wiadomości zaistniałych faktów. Poza poznaniem Mieszka, nie upatruje niczego pozytywnego w pobycie w Bielinach. Wszystko wykonuje z przymusu i obowiązku zaliczenia praktyk u szeptuchy. Pełna obsesyjnych lęków. Boi się kleszczy, dlatego by się przed nimi uchronić, zawsze przed wejściem do lasu, zakłada specjalny kombinezon. Zioła i inne wszelakie jadalne rośliny, zanim trafią do jej ust, muszą zostać starannie umyte, aby przypadkiem nie przeniosły bakterii. Kąpiel w okolicznych źródełkach również nie wchodzi w grę, przecież to siedlisko pasożytów. Przykładów jej hipochondrii jest wiele i zwyczajnie nie da się ich wszystkich przytoczyć. Gosława budzi zarówno sympatię, ze względu na swą komiczność, wrażliwość, dobroć i ufność, jak i irytację (jej ciągłe narzekania są nie do zniesienia). W pewnym momencie stanie przed trudnym wyborem i dotrze do niej, jakimi zdolnościami została obdarzona. Czy poradzi sobie w nowej dla niej roli? Natomiast jej obiekt westchnień, czyli Mieszko, to mężczyzna dobrze zbudowany, miły, pomocny, a jednocześnie odpychający, tajemniczy i dążący do obranego sobie celu. Zrównoważony, opanowany, silny fizycznie, ale duchowo i emocjonalnie już od dawna wyczerpany. Tylko jedno może zapewnić mu spokój... Na uwagę zasługuje również barwna i nie do końca odgadniona postać Jarogniewy zwanej Babą Jagą. Jej osoba stanowi skrajność, "pacjentów" przyjmuje bowiem w chatce, a mieszka po przeciwnej jej stronie w okazałej willi. To zgorzkniała, oziębła, cwana, pewna siebie, tajemnicza, a zarazem dobra i odważna siedemdziesięciolatka. Posługuje się gwarą tylko w obecności przybywających do niej z przeróżnymi dolegliwościami i problemami ludzi i nigdy nie zapomina o kanapkach z jajkiem, które zawsze zabiera na ognisko. Albo kocha, albo nienawidzi. Nic pomiędzy. Trzy niezwykle wyraziste osobowości, w życiu których epizodyczne, ale jakże istotne role odegrają bliscy, przypadkowo poznani ludzie (hydraulik Darek, kolega Sławy i imprezowicz - Radek, inni), a nawet istoty nadprzyrodzone, które nieźle namieszają i zmienią bieg losów co poniektórych, a przede wszystkim Gosławy. Czy wspomniani naprawdę są tymi, za których się podają? 

Cieszę się, że miałam okazję poznać "Szeptuchę", spędziłam w jej towarzystwie miłe chwile, jej lektura sprawiła mi wielką przyjemność, tym bardziej, że napisana została lekko, swobodnie i przejrzyście. Powieść ta to dla mnie kompozycja inności, nowości, świeżości oraz niezwykłości na tle dotychczasowej literatury, po jaką sięgałam. W moim odczuciu, to frapująca, zadziwiająca i fascynująca historia pozbawiona schematyczności. To ekstrakt składający się z odrobiny metafizyki i mistycyzmu, szczypty romansu, garści przyrody, jej nadzwyczajnych walorów i właściwości oraz dawki pozytywnej energii. "Szeptucha" okazała się niesamowitą przygodą pełną wrażeń i emocji, tym samym zachęcając mnie do zaznajomienia się z kolejnymi tomami cyklu "Kwiat paproci". Krótko mówiąc, fantastykę w tejże postaci spokojnie mogę czytać, nawet codziennie. Serdecznie polecam.


Cytaty:

"Wręcz nie mogę się doczekać, kiedy będę łazić z szeptuchą po lesie (i łapać kleszcze...),
zbierać korzenie (i łapać tężec...), zabijać leśne puchate zwierzątka do swoich wróżb
oraz magicznego gulaszu (i łapać wściekliznę...).
Nawet nie chcę myśleć, co jeszcze mogę złapać w lesie. 
Nie cierpię przyrody, tej całej brudnej ziemi, robaków i zwierząt.
O wiele lepiej czuję się w wybetonowanej Warszawie."


"Ale wiedziałam swoje - za żadne skarby nie zostanę szeptuchą. Prędzej umrę!"


"Zachciało mi się płakać. Gdy byłam nastolatką, często fantazjowałam o tym,
że jestem kimś wyjątkowym, wybranym do osiągnięcia czegoś wspaniałego.
To były tylko głupie marzenia. Teraz pragnęłam wyłącznie normalności."


"Usiłowałam sobie wyobrazić, że żyję nieskończenie długo. 
Wreszcie miałabym czas przeczytać te wszystkie książki, które odkładam na później,
zobaczyć seriale, którymi zachwycają się moi znajomi,
ale ja ich nie widziałam, bo nie mam czasu włączyć telewizora.
Taka mała namiastka Nawi."


"- Byłam dumna. Zbyt dumna. Szczyciłam się swoją wiedzą i zdolnościami zielarskimi.
Uważałam, że skoro jestem szeptuchą, to cały świat powinien padać mi do stóp.
Leszy udowodnił mi, że las, z którego dóbr korzystam, nie jest moją własnością."


"Przez chwilę poczułam się wolna. Taka naprawdę wolna od trosk i zmartwień.
Pomyślałam, że przez najbliższe tygodnie nie będę musiała się niczym martwić. 
Kupiłam sobie dużą ilość czasu.
Powinnam spędzić go tak, by potem nie żałować, że nadchodzi śmierć."


Tytuł: "Szeptucha"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2016
Oprawa: miękka
Ilość stron: 416
Kategoria: literatura fantastyczna
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Sandrze prowadzącej bloga Rosa Czyta.


Książka bierze udział w wyzwaniu:


24 komentarze:

  1. Zazdroszczę Ci lektury tej książki:) Miałam okazję czytać diabelski cykl tej autorki i taka fantastykę to i ja mogłabym czytać nawet codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie kiedyś po Miszczuk sięgnę, ale kiedy? Nie zależy mi na niej szczególnie, kupić raczej nie kupię.
    Cóż, ja fantastykę po prostu codziennie czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że Ci spodobała :) Cały cykl daje naprawdę dużo radości, frajdy i nieco wiedzy o naszych słowiańskich korzeniach. I wielki plus dla Autorki, bo owszem Jej "Kwiat Paproci" to głównie fantazja, aczkolwiek zakotwiczona w źródłach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością sięgnę po dwa pozostałe tomy :) Ogromnie ciekawi mnie, jak potoczyły się losy bohaterów.

      Usuń
  4. Ja czytałam tylko serię Ja Diablica i bardzo mi się podobała. Ta jeszcze przede mną.
    Pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może kiedyś skuszę się na tę poprzednią serię autorki. Zobaczymy.

      Usuń
  5. Nie czytałam, ale mam w planach tę trylogię. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja podobnie unikam fantastyki. Jakiś czas temu natknęłam się na tę książkę w bibliotece i nie zdecydowałam się na nią. Może kiedyś to zrobię, bo widzę że jednak warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka czeka na mnie już od naprawdę długiego czasu, więc muszę się w końcu za nią zabrać :)
    Świetna recenzja kochana!

    Pozdrawiam
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam tej powieści, może kiedyś. Dziś dotarła do mnie najnowsza książka tej pisarki Obsesja. Jutro biorę się zaczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam ją już dłuższy czas temu i niestety nie miałam na półce kontynuacji, więc pewnie będę musiała ją sobie odświeżyć, by sięgnąć po kolejne tomy.
    Tak czy siak, pamiętam, że bardzo mi się podobała, więc na pewno wrócę do serii.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania egzemplarz książki pt. “Angielka”!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham tę autorkę :) muszę to przeczytać <3

    OdpowiedzUsuń
  11. a mnie nie porwała ta książka :/ przez większość czasu się nudziłam, jak ją czytałam, i na kontynuację już nie miałam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również bardzo miło wspominam "Szeptuchę". Popłynęłam podczas czytania i całkowicie oderwałam się od rzeczywistości. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach bo lubię pióro autorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chciałabym tą książkę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie bardzo lubię fantastykę, aczkolwiek okładka książki bardzo zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie nie do przejścia. Zaczęłam, nie skończyłam i chyba nie wrócę do niej...

    OdpowiedzUsuń
  17. O tej książce słyszałam wiele i zdecydowanie mam w planach jej przeczytanie. I mnie tytuł bardzo zaciekawił. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trylogię Szeptuchy można czytać jednym tchem gdyby nie obowiązki, historia bardzo wciągająca jednak pozostaje pewien niedosyt i chciałoby się powiedzieć Pani Katarzyno co dalej z losami Gosi i Mieszka....

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)