środa, 4 października 2017

"Couchsurfing w Iranie. (Nie)codzienne życie Persów" - Stephan Orth [recenzja]




"(...) - To w co wierzysz?
- W prawa człowieka. W miłość, uczciwość. Islamu nienawidzę, ale to tajemnica. 
Gdybym się go wyrzekł, to..."


Trzeciego października bieżącego roku miała miejsce premiera fascynującej książki "Couchsurfing w Iranie. (Nie)codzienne życie Persów", której autorem jest podróżnik Stephan Orth. Przyznaję, że sięgnęłam po tę publikację z ogromną dozą ciekawości, nutką niepewności, a nade wszystko chęcią bardziej szczegółowego poznania owego kraju. Jedyne informacje, jakie posiadałam na temat Iranu, to były te zaczerpywane z wszelakich mediów ukazujących ów jako kraj nieprzyjazny, pełen surowych reguł, procedur i zakazów. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję, a mianowicie Iran zajmuje czołowe miejsce w rankingu krajów mających najgorszy wizerunek. Nie ukrywam, że nigdy dotąd nie czułam potrzeby bliższego przyjrzenia się temu państwu, nie pragnęłam zagłębić się w jego struktury. Odkrywanie walorów turystycznych, zwyczajów, tradycji, czy też prawdziwej mentalności ludności Iranu nie interesowało mnie na tyle, ażeby poddać się temu zajęciu. Z perspektywy czasu wiem, że to był błąd. Tym bardziej się cieszę, że dane mi było zaznajomić się z książką Stephana Ortha, która nieustannie mnie zaskakiwała i wprawiała w zadumę. Opowieść ta poniekąd otworzyła mi oczy i pozwoliła spojrzeć na Iran zupełnie inaczej... Zapraszam na recenzję.

Stephan Orth (ur. 1979) - jest zapalonym podróżnikiem, od roku 2003 zafascynowany couchsurfingiem, czyli korzystaniem z bezpłatnego noclegu dzięki czyjejś gościnności. Odwiedził w ten sposób ponad 30 krajów, także Iran - jedyny kraj, w którym couchsurfing jest zakazany - i podejmował gości z całego świata. Redaktor działu "Podróże" w internetowym wydaniu tygodnika "Der Spiegel". Autor książek podróżniczych, kilkakrotnie wyróżniony nagrodą Columbus. Jego książka "Couchsurfing w Iranie" znalazła się na liście bestsellerów pisma "Der Spiegel" i utrzymywała się na niej przez 70 tygodni. (źródło: okładka książki)

Podróż Stephana Ortha po Iranie trwała łącznie sześćdziesiąt dwa dni, w trakcie których przebył w sumie 8.484 kilometry (nie wliczając wycieczek w terenie). Swą samotną, ale jakże pasjonującą i pełną wrażeń przygodę rozpoczął i zakończył w Teheranie, przemierzając przez kilkanaście miejscowości, m.in.: Kisz, Keszm, Bandar Abbas, Jazd, Sziraz, Ahwaz, Kermanszach, Hamedan, Isfahan czy Abbas Abad. W tym czasie dostąpił gościnności i życzliwości Irańczyków, oferujących mu nocleg, wyżywienie, a także zapewniających rozmaite atrakcje - dość nietypowe i zaskakujące w tymże regionie. Spał na dywanach, kosztował tradycyjne potrawy, grał na gitarze, śpiewał, współtowarzyszył w wypadzie na ryby, uczestniczył w weselu, uczył się perskiego, udawał męża dobrej znajomej, był niejednokrotnie przesłuchiwany przez policję, zmagał się z problemami dotyczącymi przedłużenia wizy, spożywał alkohol z gospodarzami (pomimo zakazów), prowadził rozmowy z irańską ludnością oraz odwiedzał godne uwagi miejsca. Po prostu aktywnie, czasem ze strachem i lękiem, niekiedy z uśmiechem, a innym razem swego rodzaju przejęciem, uczestniczył w codziennym życiu Irańczyków. 

To publikacja, w której autor dzieli się z czytelnikami podstawowymi wiadomościami o Iranie, uwzględniając przy tym aspekty obyczajowe i zwyczajowe, prowadzoną politykę, ustrój przyjmujący też lub przede wszystkim postać dyktatury religijnej, a także zwięźle nawiązując do faktów historycznych (konflikty międzynarodowe, wojna z Irakiem, operacja Jutrzenka 8, postać Saddama Husajna), pokazując pokrótce obiekty warte odwiedzenia (pole bitew, sanktuarium Chomejniego, mauzoleum ośmiu bezimiennych żołnierzy, ogród Bagh-e Shahzade, Pałac Golestan, Narodowe Muzeum Iranu) oraz nadmieniając o trzęsieniu ziemi, przemytnikach i porwaniach. Czyni to w sposób esencjonalny, skupiając się tylko na najważniejszych szczegółach i owe jasno i przejrzyście obrazując. Przekazywana wiedza nie przytłacza, nie męczy, a wręcz z każdą kolejną stroną budzi coraz to większą ciekawość i sprawia, że lektura tejże książki staje się przyjemnością. Mnóstwo praktycznych informacji (np. punkty wymiany pieniędzy, irański kod grzecznościowy, zasady obowiązujące podczas obiadu, zasady przechodzenia przez ulicę, poruszanie się środkami transportu między poszczególnymi wioskami), anegdoty i absurdy, ciekawostki, intrygujące powiastki z życia Irańczyków, niespodziewane sytuacje wynikające w trakcie wyprawy po Iranie, to tylko niektóre kwestie poruszane w najnowszym woluminie Stephana Ortha.

Jednak głównie jest to opowieść o trudnym, skomplikowanym i przybierającym namiastkę normalności życiu mieszkańców Iranu - kraju, w którym przeplatają się ze sobą dwa światy: zewnętrzny - pełen ograniczeń, narzuconych przepisów, kontrowersyjny, przyjmujący znamiona reżimu oraz wewnętrzny - zamknięty w zaciszu domowym, niepozbawiony radości, zwykłości i swobody, w którym to omija się twarde reguły narażając tym samym siebie i bliskich na utratę zdrowia, a nawet życia. Irańczycy to ludzie stłamszeni, zastraszani, którym od zawsze narzuca się religijność, wpaja się pewne morały, odgraża surowymi karami za niesubordynację. Za spożywanie alkoholu należy się osiemdziesiąt batów, za produkcję jednego litra trunku grozi rok więzienia, za przyjmowanie w domu cudzoziemców (uważanych przez władzę za szpiegów) ludzie muszą liczyć się z licznymi przesłuchaniami i wyciąganiem konsekwencji. Zakładanie kont społecznościowych (i nie tylko) czy też publiczne występy na scenie kobiet, a nawet lektura "Pięćdziesięciu twarzy Grey'a" są zakazane. Aczkolwiek społeczeństwo w swoich własnych czterech ścianach nie stosuje się do nałożonych nakazów. Organizują przyjęcia i imprezy, zatracają się w alkoholu (nierzadko podstępem zdobytym w aptece), kwaterują obcokrajowców dotrzymując im towarzystwa, a kobiety po przekroczeniu progu domu zdejmują czador. Owszem są pełni obaw i liczą się z nagłymi wizytami policjantów, ale starają się choć na moment zapomnieć o zasadach, poddać się chwili. Za zamkniętymi drzwiami są zupełnie innymi ludźmi. Tańczą, bawią się, rozmawiają, radują. I nieustannie marzą. O lepszych czasach, spokojnej i bezpiecznej przyszłości, a co poniektórzy o emigracji w celu podjęcia studiów bądź pracy zapewniającej godziwe życie. W czasie swej irańskiej eskapady Orth podejmuje z poznanymi ludźmi dyskusje na wszelakie tematy. Prowadzi z nimi dialogi o codziennym życiu, śmierci, wojnie, przeszkodach, barierach, obostrzeniach, pasjach, marzeniach, tęsknocie oraz o miłości. Owe rozmowy szokują, zaskakują, zadziwiają, wzruszają, a co najważniejsze pozwalają zrozumieć irańską społeczność.

Czym jest czador? Czym jest dugh? Do jakiego sposobu uciekają się Irańczycy, aby nabyć w aptece alkohol? Dlaczego niektórzy ludzie chcieliby zostać porwani? Jak nazywa się najcieplejsze miasto Iranu? Którą część ciała Iranki najczęściej poddają operacjom plastycznym? Które irańskie miasto pachnie pomarańczami? Dlaczego Irańczycy przyjmują w domach obcokrajowców (mimo zakazów)? Na której plaży zezwala się kobietom i mężczyznom wspólne wchodzenie do wody? Utworów którego zespołu na ogół słuchają Irańczycy? I na czyj koncert najchętniej by się wybrali? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań odnajdziecie w najnowszej książce S. Ortha, do której serdecznie odsyłam.

"Couchsurfing w Iranie. (Nie)codzienne życie Persów" to pasjonująca, zajmująca, refleksyjna i niezwykle intrygująca publikacja wzbogacona licznymi czarno-białymi fotografiami ukazującymi prawdziwe, dotąd nieznane (przynajmniej przeze mnie) oblicze Iranu i jego mieszkańców. Zachęcam do lektury. Naprawdę warto!
 
Cytaty:
 
 "Smaki i zapachy człowiek pamięta lepiej niż przeżyte wydarzenia."
 
 
"(...) Każdy, kto dużo podróżuje, wie jednak doskonale, 
że w obcych krajach codziennie wychodzi się na głupka 
od trzech do dziesięciu razy częściej niż w domu: czy to na targu z owocami, 
czy to przy kasie biletowej, czy to pytając o drogę. 
Kiedy codzienne czynności, które wykonujesz w domu niejako na autopilocie, 
nagle wymagają od ciebie kreatywnych rozwiązań, możesz zebrać cenne doświadczenia. 
Po pierwsze, uczysz się pokory w drobnych sprawach. 
Po drugie, możesz się przekonać, czy potrafisz się z siebie śmiać, czy nie. 
Znów możesz być pięciolatkiem, który staje do próby odwagi, polegającej na kupieniu kulki lodów 
za otrzymane od mamy drobne. Proste ćwiczenie, które może się zakończyć klęską i łzami. 
Podczas rozmów kwalifikacyjnych rekruterzy pytają czasem kandytata, 
kiedy ostatnio znalazł się w ekstremalnej sytuacji. 
Moim zdaniem, o wiele więcej dowiedzieliby się o nim, gdyby zapytali, 
kiedy ostatnio czuł się jak prawdziwy idiota."
 
 
"Wmawianie sobie, że w obcym kraju możesz bezpiecznie mówić, co ci się podoba,
bo nikt cię nie rozumie, to wielki błąd."
 
 
"Zupełnie inaczej wygląda psychologia couchsurfingu. 
Praktykując go, mogę tylko zyskać - nic nie płacę, więc nie oczekuję niczego 
poza dwoma metrami kwadratowymi miejsca do spania,
ale i tak za każdym razem otrzymuję o wiele więcej."
 
 
"(...) Język jest jak muzyka, nawet jeśli go nie znasz, nie możesz się oprzeć jego płynnej melodii."
 
 
"(...) Jeśli możesz porównać swoje życie z życiem kogoś innego,
w twojej głowie rodzą się marzenia."
 
 
"(...) Nie ma złych miejsc, kiedy podróżujesz, żeby spotykać się z ludźmi."
 
 
"Irańczycy lubią przesadzać. Irańczycy są wspaniali. 
Wspaniałe są też ich wódki, pieśni o wolności i potajemne naruszenia prawa."
 
 
Tytuł: "Couchsurfing w Iranie. (Nie)codzienne życie Persów"
Autor: Stephan Orth
Tłumaczenie: Kamil Markiewicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 288
Kategoria: literatura podróżnicza
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.


9 komentarzy:

  1. Ta książka z pewnością by mnie zaskoczyła w wielu jej aspektach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety myślę, że to nie jest książka odpowiednia dla mnie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    https://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  3. Swojego czasu kilka książek zahaczajacych o Iran i jego kulturę przeczytałam, ale nie były to publikacje podróżnicze. Myślę że z powyższej książki mogłabym co nieco się dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci za ten tekst. W ogóle nie słyszałam o tym tytule, a bardzo chętnie bym się z nim zapoznała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardo interesujacy tytuł i chętnie go ptzeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może i ja się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi zachęcająco, mnie jednak nie ciągną jakoś tamte strony, ciężko mi zrozumieć tamtejszą kulturę...

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)