wtorek, 31 października 2017

"Dwór w Czartorowiczach" - Monika Rzepiela [recenzja]




"(...) - Ale w życiu nie zawsze jest tak, jak by się chciało. Czasami jest zupełnie przeciwnie.
Każdy musi dźwigać swój krzyż."


Gdy tylko ujrzałam "Dwór w Czartorowiczach", niemal od razu owa książka znalazła się na mej liście tych, po które zdecydowanie muszę sięgnąć. Jedno spojrzenie na okładkę, niezwykle urokliwą, klimatyczną i ujętą w mych ulubionych barwach wystarczyło, aby pobudzić moją wyobraźnię, w której przeniosłam się do staropolskiego dworku. Intrygowało mnie, jaka dokładnie historia kryje się za tą przepiękną oprawą. Ponadto do wyboru tejże pozycji zachęcił mnie fakt, iż stanowi ona pierwszy tom sagi polskiej, które uwielbiam i z ogromną przyjemnością po takowe wyciągam rękę. Prawie zawsze przesiąknięte są one emocjami, tajemnicami i intrygami rodzinnymi oraz miłością, a także skrywają niebywale ciekawe opowieści. Oczekiwałam zatem zajmującej, porywającej, a nade wszystko w pełni oddającej ówczesny klimat powieści. Dodatkowo frapował mnie styl, jakim posłużyła się autorka, tym bardziej, że to było moje pierwsze zetknięcie z jej piórem. Czy owe spotkanie zaliczam do udanych? Odpowiedź na to pytanie odnajdziecie w dalszej części tekstu. Zapraszam. 

Monika Rzepiela - pasjonatka staropolskiej kultury i znawczyni obyczajów. Życie w dawnych wiekach zafascynowało ją na tyle, że postanowiła przenieść je na strony swoich powieści. Posiada bogaty księgozbiór, który systematycznie się powiększa. (źródło: okładka książki)

Dwór w Czartorowiczach od pokoleń należy do rodziny Jabłońskich, którzy wiodą w nim szczęśliwe oraz pełne ciepła i miłości życie. Obecnie zamieszkiwany jest przez Antoniego, jego żonę Blankę, dwoje ich dzieci: Ewę i Olesia - dziedzica. Rezydują w nim natomiast wdowa Klementyna Branicka - siostra Blanki oraz jej córka Iga, przebywająca od trzech lat w Kamieńcu Podolskim, gdzie pobiera nauki, gdyż jej zmarły ojciec nie pozostawił posagu. Ewa i Iga nie tylko są bliskimi kuzynkami, ale przede wszystkim oddanymi przyjaciółkami, pomimo dzielących je różnic - głównie w sensie stopnia zamożności. Pewnego dnia Iga Branicka powraca do Czartorowicz, co niezmiernie cieszy wyczekującą jej Ewę. Panienki zdają sobie sprawę, że niebawem będą musiały zmienić stan cywilny i znaleźć odpowiednie partie do zamążpójścia. To jeden z tematów poruszanych przez rodzinę, tym bardziej, że czasu pozostało niewiele (dwudziestojednoletnia kobieta określana jest mianem starej panny). Iga od dawna darzy uczuciem Leona Chruśnika - syna ekonoma w Czartorowiczach, zresztą z wzajemnością. Spotykają się potajemnie, pod osłoną nocy i oddają miłosnym uniesieniom. Panna ma nie lada dylemat, albowiem wie, że wiążąc się z Leonem musiałaby odejść z dworu do zaścianka. Ponadto obawia się braku akceptacji ze strony rodziny. Któregoś dnia dowiaduje się, że nosi w sobie dziecko... Tymczasem Ewa dwukrotnie odrzuca oświadczyny, najpierw od przybyłego niespodziewanie do Czartorowicz gościa, a następnie od miejscowego doktora. Nie poślubi przecież mężczyzny, dla którego jej serce nie zabije. Niebawem panna Jabłońska udaje się do lasu, aby nazbierać ziół. Po intensywnym spacerze postanawia przysiąść nad Czarnym Potokiem, a nie dostrzegając żywej duszy decyduje się na kąpiel. Nagle zauważa wpatrującego się w nią przystojnego mężczyznę, który od razu skrada jej serce. Problem jednak w tym, że to nie jest odpowiedni kandydat na męża...

"Dwór w Czartorowiczach" to niesamowicie klimatyczna i angażująca opowieść obyczajowa osadzona w latach siedemdziesiątych XIX wieku. Akcja powieści rozgrywa się po upadku powstania styczniowego na Podolu i obejmuje fikcyjne miejsca, zmyślone na potrzeby stworzenia owej historii. Niewątpliwie z należytą precyzją i pasją oddano panujące wówczas obyczaje, zwyczaje, tradycje związane z obchodzeniem świąt, zaślubin i pochówków, a także obowiązujące zasady i etykiety na dworach i poza nimi. Przybliżono ówczesną codzienność zarówno mieszkańców dworu, jak i ludności zaściankowej. Pokazano zwyczajne czynności, którym każdego dnia oddawali się ludzie, a mianowicie: poranną toaletę, wybór stroju odpowiedniego na daną okazję, wspólne zasiadanie do stołu w celu konsumowania potraw (o stałych porach), zbieranie ziół i owoców niezbędnych do sporządzania przetworów, polowanie na zwierzynę, czynienie zapasów na zimę, uczestniczenie we wszelakich uroczystościach (np. imieniny, chrzciny) i w niedzielnym nabożeństwie (na które kobiety obowiązkowo musiały pokazywać się z parasolką), oddawanie się zakupom, odwiedziny bliskich i sąsiadów. Fragmenty zawierające właśnie opisy tych jakże prozaicznych czynności były nad wyraz autentyczne i wyraziste. Niejednokrotnie towarzyszyło mi wrażenie, jakobym przyglądała się poszczególnym scenom i obrazom, które powoli przewijały się przed moimi oczami. Czułam się tak, jakbym podpatrywała bohaterów, nawet w ich najintymniejszych czynnościach. Te jakże realne i prawdziwe aspekty przywołały mi na myśl pewien pomysł, że z chęcią obejrzałabym ekranizację owej powieści, przykładowo przedstawionej w formie serialu. Z pewnością autorce udało się oddać staropolski klimat, życie dworskie i zaściankowe wraz z całą charakterystyczną otoczką. Nie ukrywam, że atmosfera i zabarwienie owej historii w niewielkim stopniu przypomniały mi poemat "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza, z którym to zaznajomiłam się dwukrotnie.  

Powieść napisana jest przyjemnym i przejrzystym stylem. Autorka posługuje się prostym i barwnym językiem, w który wplata słownictwo staropolskie oraz zwroty (także grzecznościowe) adekwatne do tamtego okresu. Wynotowałam sobie kilka nieznanych i niesłyszanych dotąd słów, a wśród nich znalazły się między innymi: kaftyrek, angielka (czyt. kuchnia angielska), klucz (czyt. majątek ziemski), podkurki, cyranki, bijanka, małdrzyk czy starka. W owym utworze ujęto również nawiązania do muzyki z uwzględnieniem niegdysiejszych pieśni ludowych oraz literatury za sprawą cytowanych wierszy (np. Teofila Lenartowicza, Franciszka Karpińskiego), a gdzieniegdzie w formie wzmianki odwoływano się do faktów historycznych (np. bitwa pod Miropolem).

W powieści przeplatają się losy czterech rodzin, w tym zamożnych Jabłońskich, Sasickich i Świergiełłów zajmujących kolejno dwory w Czartorowiczach, Olechowiczach i Hajduliszkach oraz małomiasteczkowych Chruśników. Poza wspomnianymi domami w historii przewija się mnóstwo innych, bardzo dobrze nakreślonych i wyrazistych postaci, które odegrały znaczące role w życiu wymienionych rodów. Przyznaję, że po ujrzeniu w książce wykazu bohaterów i nadanych im funkcji, zwyczajnie się przeraziłam. Byłam przekonana, że w trakcie lektury będę miała problem z ich rozpoznaniem, powiązaniami rodzinnymi, przypisaniem im konkretnego stanowiska. Jak się potem okazało, byłam w ogromnym błędzie. Już po zaledwie kilku stronach moje obawy się ulotniły, i o dziwo nie widziałam potrzeby wracania do początku książki, aby dowiedzieć się kto jest kim. Z zaskakującą łatwością przyszło mi przyswojenie wszelakich koligacji i wzajemnych zażyłości. Ze względu na to, iż opowieść tę cechuje paleta przeróżnych sylwetek przyjmujących rozmaite posady, i nie ma możliwości skrupulatnego skupienia się na każdej z nich, postanowiłam wyróżnić zaledwie kilka i chociaż króciutko owe pokazać. Główne role odgrywają kuzynki, spokojna, cicha, nieśmiała, małomówna, kochająca naturę, lubująca się w ogrodnictwie i malarstwie Ewa oraz otwarta, wylewna, bezpośrednia, odważna i rozgadana Iga. Ponadto na uwagę zasługują: Antoni Jabłoński skrywający tajemnicę z przeszłości, wyjątkowa piastunka Maciejka, serdeczna, przyjazna i ciepła Blanka Jabłońska, ambitny i niezależny Marcin Sasicki, Marcjanna z Danguszków Jabłońska - starsza kobieta, przed którą nic nie da się ukryć, Albert Dworzycki - hazardzista z ukrytym planem, Leon Chruśnik - wrażliwy i pracowity syn ekonoma, a także doktor Piotr Lisiecki oraz Klotylda Warecka - miła i pełna kreatywnych pomysłów kuzynka Sasickich. Co tak naprawdę połączy owych bohaterów? Z jakimi przeciwnościami losu będzie im dane się zmierzyć? Jakie ukrywają sekrety? Czy spełnią swe marzenia? Co odkryją? Jakie kierunki obiorą ich losy? Jedno jest pewne, w życiu bohaterów nieustannie coś się dzieje.

"Dwór w Czartorowiczach" to opowieść o pięknej przyjaźni, zakazanej miłości, bezradności w zetknięciu z chorobą, śmierci, relacjach rodzinnych i stosunkach sąsiedzkich, dokonywaniu trudnych wyborów, podejmowaniu decyzji wbrew panującym zasadom, dążeniu do wyznaczonego sobie celu, poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia, czerpaniu radości z przyziemnych czynności, udzielaniu wzajemnego wsparcia i pomocy, a także o delektowaniu się życiem, nawet jeśli czasem rzuca ono kłody pod nogi i zadaje ból. To powieść nostalgiczna, sentymentalna, nierzadko przewidywalna (co nie umniejszało przyjemności z lektury), niepowtarzalna i wyróżniająca się na tle innych książek obyczajowych pojawiających się nieustannie na rynku wydawniczym. To historia niepozbawiona romantyzmu, przepełniona ciepłem i nadzieją, okraszona nutką optymizmu z domieszką melancholii. Fabuła stanowiąca splot wielu wątków, różnorodność postaci, przyjemna narracja i lekki styl to atuty owej powieści, którą niewątpliwie zdobi piękna oprawa. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kontynuacji tejże sagi polskiej, mając cichą nadzieję, że wkrótce to nastąpi. Serdecznie polecam "Dwór w Czartorowiczach". To idealna lektura na jesienno-zimowe wieczory.


Cytaty:

"(...) Delikatny wietrzyk chłodną bryzą smagał jej policzki i rozwiewał włosy.
Patrzyła na otaczający świat zadziwiona i jednocześnie przepełniona jakąś niezwykłą rozkoszą,
że to wszystko: słońce, kwiaty, czyste błękitne niebo, ptaki szybujące w powietrzu,
jest tak piękne. Życie jest piękne."


"- Przyszłości nikt nie przewidzi, to oczywiste. Ale trzeba umieć radzić sobie w życiu!"


"(...) - Tak to już Bóg uczynił, że jedno życie przychodzi na ten świat, a drugie gaśnie."


"(...) - Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa. 
Jeśli ją przed nim zataisz, ściągniesz na siebie karę!"


"Na jedną króciutką chwilę utonął w niej wzrokiem.
Chciała coś do niego rzec, lecz on skłonił się i czym prędzej odszedł.
To, co zobaczyła w jego niebieskich, pełnych bólu oczach, mówiło wszystko."


"(...) - Takie jest życie, że każdy doświadcza w nim większego lub mniejszego cierpienia."


Tytuł: "Dwór w Czartorowiczach" (saga polska - tom pierwszy)
Autor: Monika Rzepiela
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2017
Ilość stron: 304
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.


13 komentarzy:

  1. Sama okładka mnie przyciąga od pierwszego wejrzenia. To zdecydowanie mój klimat. Uwielbiam sagi.
    Jak zwykle, Kasiu, wyczerpująco piszesz o książce i po przeczytaniu recenzji jasne dla mnie jest, że ten tytuł trafia na moją czytelniczą listę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie Maju <3 Gorąco polecam tę sagę :)

      Usuń
  2. No i przepadłam! Nigdy jeszcze nie czytałam polskiej sagi, może to dobra okazja? :)
    Piękne zdjęcia tak swoją drogą <3

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę o jestem nią oczarowana. Podobnie jak Ty, z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałem, ale po przeczytaniu recenzji już chyba wiem co będę chciał znaleźć pod świąteczna choinką ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka rzeczywiście wyróżnia się. A po twojej recenzji widzę, że i fabuła również :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna okładka bez dwóch zdań przyciąga wzrok! Myślę, że kiedyś po książkę sięgnę, na razie co prawda mam wiele innych pozycji do czytania, ale kiedyś pewnie i na tę przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)