sobota, 7 października 2017

"Żółte oczy prowadzą do domu" - Markéta Pilátová [recenzja]




"(...) Podróżowanie to piękna sprawa, ale człowiek powinien mieć tam, gdzie się urodził, miejsce, 
gdzie zawsze może odłożyć swoją laskę i położyć się na świeżo pościelonym łóżku."


Sięgając po książkę "Żółte oczy prowadzą do domu" miałam świadomość tego, iż jest to literatura wymagająca. Jednak nie spodziewałam się, że za niepozorną i wyróżniającą się prostotą oraz lekkością okładką kryje się tak piękna i poruszająca zarówno najdalsze zakamarki duszy, jak i co poniektóre zmysły historia. Nie ukrywam, że dzięki owej powieści odbyłam niezwykłą i niezapomnianą podróż, nie tylko do klimatycznej Pragi i dalekiej oraz egzotycznej Brazylii, ale przede wszystkim do serc ludzi przepełnionych tęsknotą za utraconym i nieznanym, a nade wszystko nadzieją na spokojną przyszłość i odnalezienie swego, tak długo wyczekiwanego i upragnionego, miejsca na ziemi. Zapraszam na recenzję.

Markéta Pilátová (ur. 1973) - czeska pisarka, dziennikarka i tłumaczka. Z wykształcenia romanistka i historyk, pisuje m.in. do tygodnika "Respekt" oraz "Lidovych novin". Debiutowała w 2007 r. powieścią "Żółte oczy prowadzą do domu" (pol. wyd. Good Books, 2011), która była nominowana do nagrody Magnesia Litera oraz Nagrody Josefa Škvoreckiego. W kolejnych latach pojawiły się: "Moja ukochana książka" (2009), "Wróżka Wawruszka i cienie zwierząt" (2009), "Kiko i tajemnica papierowego motyla" (2010), "Wróżka Wawruszka i piraci z południowego morza" (2010), "Jura i lama" (2012) oraz tom wierszy "Aresztowanie wiatru" (2011). Pilátová mieszka w Pradze i Buenos Aires, gdzie uczy języka czeskiego. Współpracuje z Instytutem Cervantesa w Pradze. (źródło: okładka książki)

Marta - młoda kobieta o artystycznej duszy i opiekunka osób starszych przyjeżdża do Pragi, aby nie tylko uciec od tętniącego życiem miasta - São Paolo, ale przede wszystkim odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Pewnego dnia przypadkiem spotyka Lenę, z którą przed piętnastu laty uczęszczała na czesko-brazylijskie kółko folklorystyczne. Lena przybyła do Pragi, ażeby odpocząć od intensywnej pracy na brazylijskiej farmie, spróbować zapomnieć o nieszczęśliwej miłości, a także poszukać życiowego kierunku, którym powinna podążać. Dziewczyny odnawiają dawną znajomość, a wkrótce postanawiają pomóc dwóm kobietom u schyłku życia odtworzyć pewną intrygującą, aczkolwiek pełną bólu oraz smutku, ale również i nadziei historię. Luizę i Maruszkę połączył niegdyś tajemniczy mężczyzna o imieniu Jaromir, który w życiu obu z nich odegrał ważną rolę...
Cztery kobiety. Cztery historie. Jeden cel - poszukiwanie prawdy i drogi prowadzącej do domu...

Czasem niezwykle trudno jest mi wyrazić opinię o danej książce, podzielić się wrażeniami i odczuciami po jej lekturze. Nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia, wręcz przeciwnie. Jednak bywa tak, że zwyczajnie nie potrafię ubrać w słowa nie tylko kotłujących się w mej głowie myśli, ale przede wszystkim targających mną emocji, towarzyszących od pierwszej przewróconej kartki książki aż po kilka dni po odłożeniu jej na półkę. Nie ukrywam, że nie jestem w stanie odpowiednio zdefiniować wszystkich uczuć, których doznałam w czasie pochłaniania tej jakże ujmującej opowieści, i tym samym podzielić się z nimi w taki sposób, w jaki bym chciała to uczynić. Po prostu się nie da. Historie ludzkie ukazane w owej powiastce należy przeżyć, poczuć, przemyśleć, zrozumieć. To jedna z tych książek, która porusza serce, hipnotyzuje, zmusza do refleksji, pozwala na chwile zadumy. To też jedna z tych książek, w której każdy odnajdzie coś dla siebie, dostrzeże coś zupełnie innego, spojrzy inaczej na życie i otaczający świat.

Pisanie o owej powieści nie jest łatwe również dlatego, iż nie można zdradzić zbyt wielu faktów fabularnych, aby przypadkiem nie ujawnić wypływającej z niej istoty. Ponadto niesłusznym czy też niewłaściwym byłoby narzucanie własnych przemyśleń jawiących się nieustannie w trakcie delektowania się prozą, gdyż tak jak wspominałam wcześniej, każdy odbierze tę opowieść na swój własny sposób. Powieść podejmuje wiele istotnych zagadnień, na zasadzie kontrastu porusza aspekty społeczne, kulturowe i obyczajowe dwóch krajów, ujmuje zawiłe ludzkie losy na przestrzeni lat, łącząc pokolenia. Od początku wprowadza w melancholijny, smutny, owiany tajemniczością nastrój. Wymaga wyciszenia i skupienia, a także czytania pomiędzy wierszami i wychwytywania sensualności niewypowiedzianych, ale przecież istniejących słów. Niemal przez cały czas nie opuszczało mnie wzruszenie, oczy nieprzerwanie zachodziły łzami, które dopiero na samym końcu odnalazły swe ujście. Powieść nasiąknięta jest przeszywającą ciało i duszę tęsknotą - za ukochaną osobą, za bliskością, za ojczyzną, a nawet za tym, co nieznane i nieoczywiste. Nostalgiczna, liryczna, urzekająca, tkliwa i niebywale prawdziwa.

W opowieści przeplatają się losy wielu osób, których drogi w pewnym momencie się stykają i od tej pory ich życie ulega zmianie i przyjmuje dotąd nieznane i nieodkryte barwy. Każdą z przedstawionych postaci całe życie przepełniała w jakimś sensie samotność, mimo iż otaczana była wiankiem ludzi, zresztą wydawać by się mogło, że bardzo bliskich. Niezdecydowanie, mierzenie się z przeszłością, niemożność podjęcia słusznej decyzji, dokonywanie nietrafionych wyborów, oddanie, niedopuszczanie do siebie oczywistych faktów, niekiedy egoizm i chęć przywłaszczenia uczuć drugiej osoby, z pewnością cechowały co poniektórych bohaterów. Wyróżniała ich również potrzeba znalezienia swej przystani. Pragnieniem każdego z nich było dobicie do brzegu, tego jedynego i stałego. Tego właściwego i upragnionego. Marzeniem ich było dotarcie do miejsca, które zapewni im spokój i szczęście, które okaże się prawdziwym domem. Czy będzie nim kraj, z którego wywodzą się ich korzenie? Czy może kraj, który stanowił dla nich ostoję przez wiele długich lat? A może kraj, który przywołuje wspomnienia i w którym doświadczyli ogromu miłości?

"Żółte oczy prowadzą do domu" to esencjonalna opowieść utkana z prostych, aczkolwiek pięknych i przyjmujących emocjonalny wydźwięk słów. Tłem toczącej się spokojnym tempem akcji są dwa różniące się od siebie pod wieloma względami kraje: klimatyczna i napawająca spokojem Praga oraz osobliwe i kolorowe São Paolo, gdzie na każdym rogu czyha niebezpieczeństwo i gdzie kompletnie nic nie jest pewne i jasne. Pokazana jest ogromna przepaść dzieląca owe państwa. Jednak zobrazowane różnice dodają im poniekąd uroku i atrakcyjności. W powieści uwzględnione są także nawiązania do czasów komunistycznej Czechosłowacji, okresu wojennego i pobytu w niemieckim obozie koncentracyjnym. Krótko i zwięźle nadmieniono o wojnie prowadzonej między farmerami a włóczęgami, pracy szpiega, relacjach z ludnością żydowską (w okresie wojny i tuż po niej) i cygańską, a nawet o seansach spirytystycznych. Powieść w przeważającej części przyjmuje formę opisową, gdzieniegdzie urozmaiconą niebywale poruszającymi listami i wspomnieniami (wyszczególnionymi kursywą). Co prawda początkowo przestraszył mnie nadmiar informacji, co niejako komplikowało wdrożenie się w fabułę, ale później, z każdą kolejną stroną historia wciągała mnie coraz bardziej, tym samym intensywniej pobudzając chęć pełnego poznania losów każdego z bohaterów. Ostatecznie owa proza okazała się dla mnie przyjemną, satysfakcjonującą i wartościową ucztą literacką.

Powieść "Żółte oczy prowadzą do domu" mnie oczarowała i wzruszyła, ujęła prostotą i niejednym głębokim przekazem, a nade wszystko wyzwoliła ocean rozmaitych emocji. To opowieść o miłości (również tej niespełnionej), życiu na emigracji, poświęceniu, ocaleniu oraz o wieloetapowej podróży w poszukiwaniu własnej tożsamości, własnego "ja". Nie tylko nie zapomnę owej historii, ale na pewno jeszcze od czasu do czasu do niej powrócę. To jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w bieżącym roku, a może nawet w ciągu ostatnich kilku lat... Gorąco polecam!


Cytaty:

"(...) Rozmawiałyśmy po czesku, ale z brazylijskim wyczuciem powierzchownych pytań
i niezobowiązujących odpowiedzi, z tą żonglerską sztuką utrzymania na wpół wypowiedzianych zdań,
bez dociekania ich sensu, tylko rozkoszowania się orzeźwiającą obecnością 
innego mówiącego stworzenia."


"(...) Człowiek jest wolny jedynie w swoich decyzjach, jedynie wtedy, kiedy sam je podejmuje,
przez nikogo nieprzymuszony i po starannym namyśle,
jedynie tam przejawia się nasze prawdziwe człowieczeństwo."


"(...) Czuję żal za ginącym światem, który istniał tu przez tysiące lat,
a jednocześnie klękam przed narodzinami tego nowego, co tutaj ma miejsce
i ja mogę być przy tym.
Z całego serca chciałbym, żebyś to wszystko przeżywała ze mną."


"(...) Zawsze pragnąłem tego ostatniego tańca, kiedy mogłem na nią wraz z nimi patrzeć
i wiedziałem, że w tej chwili nikt nie zacznie wrzeszczeć,
nie odezwie się żaden wystrzał i nie umrze żaden więzień."


"(...) Nagle wiedziałam, że wskutek zmieszania mojego brazylijskiego ja 
i dodania kropli czeskiej esencji powstanie coś całkiem nowego, co daje mi jeszcze nadzieję,
że nie zadławię się swoim niezdecydowaniem i własną nieumiejętnością,
by coś ze sobą zrobić."


"Kochałam go. Jego czarujący narcyzm. Jego wzniosłe frazesy.
Wszystko to promieniowało z niego jak ciepło z rozpalonych słońcem białych kamieni 
na brzegu potoku. Kładłam się na nie i grzałam. 
I mimo że te kamienie czasem piekły mnie w plecy, nigdy nie potrafiłam się oprzeć temu,
by się na nie położyć."


"- Jeśli chcesz skosztować szczęścia miłości, zapomnij o swej duszy."


"- Dom jest blisko albo daleko, nie możesz tylko od niego uciec."


Tytuł: "Żółte oczy prowadzą do domu"
Autor: Markéta Pilátová
Tłumaczenie: Tomasz Grabiński, Katarzyna Dudzic
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książkowe Klimaty/Czeskie Klimaty
Data wydania: 2013
Oprawa: miękka
Ilość stron: 252
Kategoria: literatura współczesna
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książkowe Klimaty.


6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy tytuł i jak zawsze bardzo ciekawa recenzja! :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej autorce. Po cytatach widzę, że to bardzo klimatyczna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przekonująco piszesz o tej książce, chociaż doskonale rozumiem jak trudno czasami ubrać w słowa uczucia, gdy tyle ich się w głowie kotłuje :)

    Któż z nas nie szuka tej swojej życiowej przystani? :) Lubię takie klimatyczne powieści, które wgryzają się w zakamarki duszy - zapisałam sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak lubię Wydawnictwo "Książkowe Klimaty" to ta książka mi umknęła, przeczytam na pewno. Dziękuję za recenzję.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)