sobota, 4 listopada 2017

Dachołazy" - Katherine Rundell [recenzja]




"(...) Nigdy nie przekreślaj możliwego."


Cudowna, oryginalna i niezwykle klimatyczna okładka, niesamowicie intrygujący i zagadkowy tytuł oraz poruszający i wyzwalający emocje opis fabularny sprawiły, że zapragnęłam sięgnąć po najnowszą powieść Katherine Rundell. Przyznaję, że miałam względem tejże prozy ogromne oczekiwania, które były z pewnością uzasadnione, co wynikało z faktu, iż twórczość autorki była wielokrotnie doceniana i nagradzana. Spodziewałam się zatem angażującej, ciepłej, fascynującej, porywającej, pięknie napisanej, nieszablonowej i świeżej historii. Jednak prawdę mówiąc otrzymałam znacznie więcej...
 
Katherine Rundell spędziła dzieciństwo w Afryce i Europie. Po obronie doktoratu została wykładowcą college'u All Souls w Oxfordzie, ale przede wszystkim stała się pisarką na pełen etat. Za swoją twórczość otrzymała wiele nagród i wyróżnień. Nocami wspina się na dachy starych budynków. (źródło: okładka książki)

W kanale La Manche dochodzi do katastrofy statku. Naukowiec, Charles, dostrzega unoszący się na wodzie futerał na wiolonczelę, a w nim owinięte w partyturę symfonii Beethovena kilkumiesięczne dziecko - dziewczynkę z włosami w kolorze błyskawicy, której nadaje imię Sophie. Postanawia się nią zaopiekować, przez lata stosując nietuzinkowe i budzące sprzeciw urzędniczki metody wychowawcze. Sophie to wesoła osóbka, lubiąca książki, wspinaczki na drzewa, tłuczenie talerzy i spodnie, które uważa za wygodne i praktyczne, w przeciwieństwie do opiekunki społecznej, która stanowczo dezaprobuje noszenie takowych przez dziewczynkę. Kobieta z każdą kolejną wizytą u Charlesa, wykazuje swoje niezadowolenie wobec jego postawy wychowawczej i wytyka mężczyźnie coraz więcej błędów. Pewnego dnia listownie informuje go, że niebawem zjawi się po dziewczynkę i skieruje ją na pobyt w konkretnym sierocińcu. Tymczasem Sophie zauważa przypadkiem na futerale wiolonczeli paryski adres, co jeszcze bardziej utwierdza ją w przeczuciach, że jej mama żyje. Namawia Charlesa na wyjazd do Paryża. Ten mimo świadomości, że za nielegalne opuszczenie kraju z dzieckiem grozi mu pozbawienie wolności do lat piętnastu, podejmuje decyzję o ucieczce. Sophie i Charles wyruszają zatem do stolicy Francji... Czy odnajdą matkę dziewczynki? Jaką rolę w ich poszukiwaniach odegrają dachołazy?

Będąc małą, zaledwie kilkuletnią dziewczynką, zawsze spoglądając na dach starego budynku, zastanawiałam się, jakby to było móc na nim usiąść, podziwiać panoramę miasta i delektować się nieustannie przemieszczającymi się i tętniącymi życiem obrazkami. Jakie to byłoby uczucie być bliżej nieba, poczuć wiatr we włosach, muskający policzki i towarzyszyć przez chwilkę ptakom zajmującym miejsce obok? Nie przeszkadzałby mi specyficzny zapach wydobywający się z kominów, a nawet sadza brudząca stopy i dłonie. Mogłabym obserwować ludzi kroczących ulicami, pochłoniętych myślami, zmierzających w konkretnym kierunku. Mogłabym z wierzchołka dachu zachwycać się niebem usianym gwiazdami i wsłuchiwać się w nocne dźwięki docierające z każdego zakątka miasta. Pomyślałam wówczas, że to musi być niesamowite przeżycie. Wtedy właśnie dopisałam do swego pamiętnika kolejne marzenie. Jeszcze się nie spełniło, lęk przed wysokością i brak odwagi w dużej mierze owe zniwelowały. Może kiedyś ciekawość i ekscytacja zwyciężą, może pokonam obawy i uda mi się odhaczyć ową fantazję z listy, przecież nigdy nie jest za późno na realizację pragnień. Dzięki bohaterce Sophie i autorce, która wspina się na dachy starych budynków, mogłam choć przez moment doświadczyć niebywałego uczucia i skosztować szczypty niepowtarzalnego klimatu.

"Dachołazy" to wyjątkowa powieść, przesiąknięta magią, otoczona aurą tajemniczości namiastką niepokoju, a nade wszystko naznaczona morzem pięknych uczuć. Ujmuje zawartością, urzeka przekazem, porusza duszę, rozbudza wyobraźnię, upaja widokami i nasyca ciepłem oraz dobrocią. Pozwala poczuć i nasiąknąć rozmaitymi emocjami, chłonąć tę cudowną historię i w pełni się jej oddać. Intrygująca fabuła, bujność przygód, emocjonalna podróż, intensywność wrażeń, wyrazistość i skrajność odczuć - od uśmiechu po łzy, to elementy niewątpliwie cechujące ową prozę. To napisany lekkim, przyjemnym, poruszającym stylem i zapakowany w przepiękną, nadzwyczaj oddającą osobliwy nastrój oprawę utwór stanowiący ucztę literacką.

To opowieść Sophie i Charlesa, których nie łączą więzy krwi, ale to naprawdę nie ma większego znaczenia. Tych dwoje wiąże coś znacznie głębszego - bezinteresowna miłość, oddanie, zaufanie, wyrozumiałość, cierpliwość i przyjaźń. Sophie to odważna, silna, zdeterminowana, ambitna, urocza dziewczynka lubująca się w chłopięcych ubrankach, podopieczna Charlesa, pragnąca za wszelką cenę odnaleźć swoją matkę. Czuje, co więcej, jest przekonana o tym, że jej mama żyje. Dlaczego jednak ta nigdy jej nie szukała i po nią nie przyszła? Charles to naukowiec, który prowadził samotne życie do czasu, kiedy w wieku trzydziestusześciu lat stał się opiekunem, "ojcem" niespełna rocznego dziecka. To mężczyzna wrażliwy, opiekuńczy, niewylewny, stosujący nietypowe metody wychowawcze i uważający, że każdy ma możliwość wyboru i prawo do wolności opartej na wzajemnym zaufaniu. Spokojny i skryty, a kiedy trzeba stanowczy i podejmujący walkę o drugiego człowieka i o to, co najważniejsze w życiu. Poza głównymi bohaterami na uwagę zasługują również: postać opiekunki społecznej działającej według surowych zasad, niejako pozbawionej empatii i kierującej się niezrozumiałymi priorytetami oraz dzieci ulicy podejmujące każdego dnia walkę o przetrwanie, o siebie, radzące sobie w miarę ich możliwości, czerpiące radość z prozaicznych rzeczy, nieufne i zdystansowane. Tylko nielicznym udaje się zyskać ich zaufanie i aprobatę. A osoba, którą przyjmą do swej społeczności, może liczyć na ich pomoc i wsparcie.

"Dachołazy" to wzruszająca, czarująca, zaskakująca, finezyjna, unikalna i nade wszystko wartościowa książka. To powieść o miłości, przyjaźni, nadziei, kierowaniu się intuicją w dążeniu do celu, zatajaniu prawdy mogącej zaprzepaścić skrywane marzenia, odkrywaniu siebie i podążaniu własnymi ścieżkami prowadzącymi do szczęścia i spełnienia. To historia, którą się czuje, smakuje, wspomina i pamięta. To opowieść, która wdziera się w umysł, skrada serce i dotyka duszy. Refleksyjna, stanowiąca bogactwo cytatów i cennych myśli, podejmująca ważne zagadnienia i uwzględniająca niejedno istotne przesłanie powieść zarówno dla młodych, jak i dojrzałych czytelników. Idealna propozycja na jesienne wieczory. Gorąco polecam!


Cytaty:

"- Niestety znacznie lepiej znam się na książkach niż na ludziach. 
Z książkami tak łatwo się dogadać."


"- (...) Życie jest takie ciężkie. Boże drogi, życie to najcięższa rzecz na świecie!
Ludzie powinni częściej o tym wspominać." 


"Matki to coś potrzebnego jak powietrze i woda, pomyślała.
Nawet papierowe, wyimaginowane matki są lepsze niż nic. 
Matka to miejsce, gdzie można odłożyć serce.
Przystanek, na którym można odzyskać oddech."


"- To, co przeczytasz w twoim wieku, zostanie w tobie.
Książki są łomem, którym wyważysz drzwi świata."


"- Mruczando. Kiedy morze i wiatr mruczą w zgodnym rytmie. 
Jak ludzie, którzy razem się śmieją."


"W drodze powrotnej Sophie biegła, naprawdę biegła, nie truchtała.
Serce biło jej jak oszalałe. Wiatr ciągnął ją za ubranie i włosy, 
lecz ani na chwilę nie straciła równowagi. Tak musi być w niebie, pomyślała. 
Czuła się pewna siebie jak wrona. 
Mówcie, co chcecie o wronach, ale to są ptaki, które wiedzą, co robią."


"- W takim razie zachowaj swoje tajemnice, Sophie. Wszyscy ich potrzebujemy.
Dzięki nim jesteśmy twardzi i przebiegli."


"(...) Wszyscy potrzebują tajemnic. Ale żeby to były dobre tajemnice, Sophie."


"- Nigdy nie wiadomo, kto doniesie. Ci, którzy budzą największe zaufanie, często są najgorsi."


"- (...) Dzieci ulicy są złe. Ulice nie mogą być domem, bo inni ludzie cały czas z nich korzystają,
a dom musi być prywatny. 
Drzewa to nasz dom, mój i Safi. Rozumiesz?"


"- Myślę, że na początku każdy ma w sobie coś dziwnego. Potem jedni to zachowują, a drudzy nie."


"- Jeśli ktoś może marnować pieniądze na życzenia,
to nie potrzebuje życzeń tak bardzo jak ja potrzebuję pieniędzy."


"- Dla dachołazów oszukiwanie nie istnieje - (...) - Albo żyjesz, albo jesteś martwy."


"- (...) Dorośli są nauczeni nie wierzyć w niezwykłe rzeczy."


"(...) Może miłość nie jest po to, żeby ktoś czuł się wyjątkowy, tylko żeby był odważny.
Miłość jest jak woda na pustyni albo jak pudełko zapałek w ciemnym lesie.
Miłość i odwaga, pomyślała Sophie: dwa słowa, które oznaczają to samo.
Może nawet nie potrzeba, żeby druga osoba była przy tobie. 
Wystarczy, żeby żyła gdzieś na świecie.
Jej matka zawsze w ten sposób funkcjonowała. 
Była miejscem, w którym Sophie mogła odłożyć swoje serce, przystankiem na odzyskanie tchu.
Zestawem gwiazd i map."


Tytuł: "Dachołazy"
Autor: Katherine Rundell
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2017
Ilość stron: 264
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura młodzieżowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.


12 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się motyw samych dachołazów, ciekawe rozwiązanie :) Książka trafiła do koszyka, nie mogłam sobie jej odmówić.

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że mogłabym ją przeczytać. :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama bym weszła na taki dach i popatrzyła w niebo. Książka zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakoś nie bardzo kusi mnie ta powięść

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest to jedna z tych książek, za którą aby ją zdobyć oddam duszę.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie to wygląda i ja z chęcią zaopatrzę się w tą książkę!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)