środa, 8 listopada 2017

"Pałac w chmurach" - Myra Johnson [recenzja]




"- Największym ślepcem jest ten, kto nie chce widzieć."


Zachęcająca oprawa, dotąd nieznana mi seria o pięknej nazwie Kwiaty Edenu, urzekający i absorbujący tytuł, frapujący opis fabularny i wynikająca z niego informacja, iż akcja rozgrywa się w Kenii to elementy, które stały się niejako magnesem przyciągającym moją uwagę i wyzwalającym ciekawość poznania historii ujętej w powieści "Pałac w chmurach". Wspominałam już wcześniej, iż z wielką chęcią sięgam po książki, które w jakimś stopniu opowiadają o Afryce, bez względu na to, do jakiego gatunku literackiego przynależą. Uwielbiam ten kraj pełen kontrastów, skrajności i niesamowitych krajobrazów. Dlatego też najnowszej prozy Myry Johnson nie mogło zabraknąć w mojej biblioteczce. Ponadto nie miałam przedtem okazji zaznajomić się z jej piórem, w związku z tym "Pałac w chmurach" stanowił moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarską nagradzanej autorki. Jak owe wypadło? Czy zaspokoiło mnie czytelniczo? Czy zachwyciło ukazaną opowieścią? Odpowiedzi na te pytania w dalszej części tekstu. Zapraszam.

Myra Johnson - jej korzenie sięgają głęboko w ziemię Teksasu, obecnie zamieszkuje malownicze okolice w Północnej Karolinie. Dzieci Myry i jej męża opuściły już rodzinny dom, dlatego małżonkowie mieszkają z dwoma kochanymi (i bardzo rozpieszczonymi) psami ratowniczymi, które uwielbiają psoty. Debiutowała w roku 2009. Laureatka wielu wyróżnień: pierwsza książka z serii Till We Meet Again (Abingdon Press 2013) wyróżniona została w 2014 roku w kategorii fikcja historyczna nagrodą najlepiej sprzedającej się powieści chrześcijańskiej (Christian Retailing's Best Award); Autumn Rains (Heartsong Presents 2009), zdobyła w 2005 roku tytuł RWA Golden Heart za najlepszą inspirującą powieść romantyczną. Jest także dwukrotną finalistką ACFW Carol Award. (źródło: www dreamswydawnictwo.pl)

Pewnego dnia profesor uczelni składa pannie Larkspur Linwood - studentce pedagogiki intrygującą ofertę nie do odrzucenia. Proponuje dziewczynie wyjazd do Kenii w celu aktywnego uczestnictwa w prowadzeniu tamtejszej szkoły. Lark jest ogromnie podekscytowana i szczęśliwa, tym bardziej, że od dawna skrycie podkochuje się w wykładowcy. Jej pobyt w Afryce nie tylko miałby podłoże misyjne i naukowe, ale również pozwoliłby Lark być bliżej ukochanego. Młoda kobieta przystaje zatem na propozycję profesora i ogłasza nowinę najbliższej rodzinie, która nie ukrywa swojego zaniepokojenia tamtejszą sytuacją, ale popiera Lark w podjętej przez nią decyzji i okazuje niezbędne wsparcie. Studentka wyrusza zatem na odległy tysiące kilometrów od jej rodzinnego domu kontynent, wraz z profesorem, przedstawicielem stowarzyszenia misyjnego, pielęgniarką i dwiema nauczycielkami. W szkole Matumaini w Kenii Lark poznaje jej dyrektora - niedowidzącego Ansona, z którym zawiera przyjazną znajomość. Ten któregoś dnia oznajmia towarzyszom, że wraca do Ameryki, aby poddać się leczeniu chorych oczu. Tymczasem Lark podczas wykonywanej pracy dostrzega profesora i nauczycielkę oddających się namiętnym uniesieniom. Ze łzami spływającymi po policzkach wybiega ze szkoły i podejmuje decyzję o powrocie do Arkansas...
 
Pierwsze kilkanaście stron zdecydowanie nie zachęca do tego, aby kontynuować lekturę. A to za sprawą zbyt nużącego i monotonnego wstępu, a nawet mogłabym rzec - usypiającego (po dwóch rozdziałach zwyczajnie zasnęłam). Cóż, nie porwało mnie, ale nie spisałam książki na straty, albowiem nadal trzymała mnie przy niej ciekawość przeniesienia miejsca toczącej się akcji do Afryki, a dokładniej do Kenii. Czekałam na ten moment, który wreszcie nastąpił. Niestety wtedy dopadło mnie rozczarowanie, ponieważ co prawda pojawiła się owa lokalizacja w przedstawionej historii, ale nie w sposób, jakiego bym się spodziewała. Po pierwsze fragment był niezwykle krótki, a po drugie skupiono się bardziej na problemach afrykańskich szkół (w tym przypadku szkoły zwanej Matumaini) oraz relacjach między nauczycielami a siostrami zakonnymi, aniżeli na Kenii jako kraju. Zabrakło mi choćby namiastki opisów tegoż regionu (nawet otoczenia szkoły), dzięki którym można byłoby poczuć ten niesamowity klimat, przenieść się na chwilę do jego egzotycznych zakamarków i które mogłyby oddać tamtejszy urok (tym bardziej, że autorka przebywała pewien czas w Afryce). Jedynie śladowo jawiły się znikome fakty dotyczące edukacji sprzed kilkudziesięciu lat. I pomimo tego jakże istotnego ujęcia tematu, przyznaję, że niejako zawiodłam się, bo moje oczekiwania wobec afrykańskiego aspektu powieści były zupełnie inne, może niesłuszne i bezzasadne. W każdym razie afrykańskiej aury nie poczułam.

Natomiast przesiąknęłam gorącym klimatem środkowego Arkansas, albowiem to w miasteczkach owego stanu, m.in.: w Little Rock, Henderson, Arkadelphia oraz w będącym wytworem wyobraźni pisarki Edenie naprzemiennie toczy się akcja powieści. Osadzona została w latach trzydziestych dwudziestego wieku, kiedy to władzę w USA przejmował Franklin Delano Roosevelt, a w Niemczech mianowano kanclerzem Adolfa Hitlera. Dla ludności amerykańskiej to był czas wielkiego kryzysu, w czasie którego próbowali sobie jakoś radzić. Aczkolwiek było to niebywale trudne, każdego dnia musieli oni bowiem walczyć o przetrwanie. Najbardziej przerażające natomiast były nieustannie nękające ich tornada, burze piaskowe i susze, które niszczyły uprawy, co z kolei wiązało się z brakiem zysków. Ludzie ciężko pracowali, dzieci przerywały bądź wcześniej kończyły edukację, ażeby pomóc rodzicom na roli i w gospodarstwie. Wielu odkładało realizacje swych planów na potem, rezygnowało z marzeń, a niekiedy nawet z kariery naukowej. Najważniejsza była rodzinna farma, o którą trzeba było dbać, poświęcać jej czas i nade wszystko chronić ją, oczywiście w miarę możliwości, przed skutkami silnych zjawisk pogodowych. Niestety często człowiek stawał się bezsilny wobec sił natury, wtedy pozostawała tylko modlitwa i nadzieja, że nie wszystko ulegnie całkowitemu zniszczeniu.

To rodzina i przekazywane z pokolenia na pokolenie wartości odgrywają w owej powieści główną rolę i stanowią jej fundament. Rodzina pełna ciepła, miłości, oddania, bliskości, zaufania i cierpliwości. Rodzina, która wspiera, popycha do działania i motywuje w dążeniu do realizacji konkretnych celów. Rodzina, która zawsze stoi murem za swymi członkami i przyjaciółmi. Rodzina, która zawsze jest razem, w radosnych i trudnych momentach. Motyw rodzinny przeplata się ze stonowanym, delikatnym i stopniowo rozwijającym się wątkiem miłosnym, który chwilami sprawiał wrażenie nadmiernie przeciągającego się i tym samym wydłużającego całą historię. Ponadto ważny wątek stanowi edukacyjny (jeśli takowy można tak nazwać) ukazujący niejedno oblicze, rodzący uprzedzenia i konflikty na kilku podłożach, a przede wszystkim obrazujący dyskryminację na tle rasowym. Biali wykazywali nietolerancję wobec ciemnoskórych, okazywali ją na każdym kroku. Nie wyobrażali sobie, aby ich dzieci uczęszczały do tej samej szkoły, w której przyjmowani i kształceni są uczniowie innego koloru skóry. W Afryce natomiast problem polegał na nasilającym się sporze między misjonarzami chrześcijańskimi a ludnością Kikuju stanowiącą najliczniejszą grupę etniczną. Konflikt dotyczył kontrowersyjnej tradycji obrzezania kobiet. W powieści poruszane są też inne zagadnienia, dotyczące między innymi depresji ciążowej potęgowanej dodatkowo problemami osobistymi oraz jaglicy (przewlekłe pęcherzykowe zapalenie rogówki) - powszechnej choroby oczu w Afryce, mogącej prowadzić do utraty wzroku, niegdyś leczonej roztworem siarczanu miedzi.

Powieść Myry Johnson to paleta wyraźnie zarysowanych postaci, spośród których pierwszoplanowe role odgrywają Lark Linwood i Anson Schafer. Ona to studentka pedagogiki zakochana w swoim profesorze, pracowita, ambitna, skryta, tłumiąca w sobie uczucia, zdystansowana, chwilami bujająca w obłokach, uczciwa i zaradna młoda kobieta. On to wdowiec, pełniący funkcję dyrektora w placówce szkolnej w Afryce, założyciel fundacji dedykowanej pamięci rodziców i nazwanej na ich cześć, cierpiący na bliznowacenie rogówki. To człowiek samotny, nieśmiały, zdeterminowany, dążący do określonego celu, pełen pasji i empatii. W pewnym momencie losy tych dwojga się zetkną i już nic nigdy nie będzie takie samo. Najpierw jednak oboje będą musieli pokonać pewne bariery, swoje lęki i niepokoje oraz wszelkie przeszkody stawiane na ich drogach. W realizacji ich planów i zamierzeń czynny udział wezmą rodzina i przyjaciele, w tym między innymi: dziadek Lark, siostra Bryony z mężem (starający się bez powodzenia o dziecko), siostra Rose (zrezygnowała z nauki na rzecz farmy), przyjaciel Ansona - szczery i bezpośredni Irwin i inni.  Każdy z bohaterów zmierzy się problemami, podejmie żmudną walkę ze swymi słabościami i obawami, wyruszy w emocjonalną podróż ku odnalezieniu własnej drogi do spełnienia i szczęścia, a także zajrzy w głąb siebie i odkryje siebie na nowo.

"Pałac w chmurach" to subtelna, przyjmująca jednostajny rytm, pozbawiona większych zwrotów akcji, poniekąd przewidywalna, czasami emocjonalna i nade wszystko tkliwa powieść. To historia o radzeniu sobie z utratą bliskiej osoby, żegnaniu się ze złudzeniami, walce z utrudnieniami spowodowanymi przewlekłą chorobą, o wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do realizacji najskrytszych pragnień oraz nadziei na lepsze i piękniejsze jutro. Z pewnością to opowieść warta uwagi z racji podejmowanych zagadnień problematycznych. Pomimo zniechęcającego początku stanowiącego mankament owej książki, moje pierwsze spotkanie z piórem autorki ostatecznie uważam za udane, i na pewno sięgnę po inne powieści pisarki. Tymczasem zachęcam do lektury "Pałacu w chmurach". 


Cytaty:

"- Ja już nawet nie jestem pewna, gdzie jest mój dom. 
Spędziłam ostatnie dwa lata w akademiku i teraz jestem tutaj, na drugim końcu świata.
Ale tak to już jest w życiu, prawda?
Wszystko się zmienia, wciąż trzeba się przystosowywać... i ja też tak zrobię."


"(...) Prawdziwe uczucia można łatwo ukryć pod zasłoną krótkich słów w liście,
ale spotkanie twarzą w twarz, subtelne przechylenie głowy, mrugnięcie powiekami
albo drgnięcie warg mogło ujawnić wiele niewypowiedzianych spraw."


"- (...) Czasem musimy po prostu przyjąć to, co jest, i starać się wykorzystać to jak najlepiej."


"- Skąd to wiedziałaś? Skąd wiedziałaś, że to, co czułaś do Michaela to miłość?
(...)
- Wiedziałam, że to miłość, kiedy uświadomiłam sobie, że jego szczęście jest dla mnie ważniejsze
niż moje własne życie. Wiedziałam, że to miłość, 
kiedy każda chwila z dala od niego wydawała się niczym setki lat."


"(...) To rosnące w niej uczucie, wypierające i rozpychające się, 
i zmieniające jej rozumienie każdego najdrobniejszego aspektu jej życia... to uczucie,
które nakazywało jej dostosować każdą nadzieję i każde marzenie 
do nadziei i marzeń tego szlachetnego mężczyzny...
To nie była przyjaźń.
To nie była fascynacja.
To była miłość."


"- (...), bo kiedy angażujesz się tak głęboko i trwale, twoje życie nie jest już tylko twoje."


"Serce Lark rozdarło się w otchłań ziejącą żałobą, żalem i gorzką rozpaczą. 
Wszystkie jej marzenia, wszystkie te cudowne pałace, które budowała w wyobraźni...
wszystko to legło w gruzach."


"- (...) Czuję się jak okręt podczas sztormu, rzucany to tu, to tam, 
i nie mam pojęcia dokąd... ani czy w ogóle dotrę do jakiegoś portu."     


Tytuł: "Pałac w chmurach"
Autor: Myra Johnson
Tłumaczenie: Anna Pliś
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 2017
Ilość stron: 400
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura współczesna
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams.


13 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Może kiedyś ją usiłuję.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie bardzo pociąga mnie fabuła tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę zasnęłaś po dwóch rozdziałach? Obawiam się, że i ze mną mogłoby być podobnie, bo jednak od książki oczekuję jakiś większych emocji i żeby po prostu coś się działo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek nie był niestety wciągający i angażujący.

      Usuń
  4. Oklepana okładka. Fabuła i Twoja opinia też jakoś mnie nie nastrajają do czytania... Szukać specjalnie jej nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuje się zachęcona, ciekawi mnie motyw studentki i profesora. Niestety ale jakiś czas temu czytałam "Kochając Pana Danielsa" i ten motyw został kompletnie spaprany więc może tym razem poszło dobrze :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Wątek z profesorem jest zwięzły, natomiast motyw miłosny z dyrektorem szkoły przebiega bardzo spokojnie.

      Usuń
  6. Okładka przykuła mój wzrok. Co do fabuły to mnie zaintrygowała. Czasami lubię poczytać takie książki o lekkiej fabule.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Książka na pewno warta uwagi ze względu na podjęte zagadnienia.

      Usuń
  7. Wygląda ciekawie, na pewno będę mieć tą książkę na uwadze!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)