środa, 3 stycznia 2018

"Kroniki Skrzatów" (cz. I "Marbella") - Marbella Atabe [recenzja]




Dlaczego postanowiłam podjąć się zrecenzowania "Kroniki Skrzatów" autorstwa Marbelli Atabe? Na moją pozytywną decyzję złożyło się kilka elementów. Po pierwsze lubię wyzwania, a owa obszerna baśń niejako takim jest. Po drugie nie słyszałam dotąd o wspomnianej autorce, ani o jej pisarskiej czy też malarskiej twórczości. Po trzecie przekonała mnie informacja, iż baśń skierowana jest zarówno do dzieci, jak i ich rodziców oraz dziadków. I wreszcie dlatego, aby przekonać się, czy rzeczywiście książka ta jest wyjątkowa (i co świadczy o jej wyjątkowości), jak zapewnia wydawca. Tym sposobem rozpoczęłam moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i przygodę z przedstawioną przez nią opowieścią. Jakie zatem wrażenia wywarły na mnie "Kroniki skrzatów"? Co sądzę o tymże tajemniczym utworze? 

Marbella Atabe to pseudonim autorki mieszkającej w Wałbrzychu. Jej prawdziwe imię jest anagramem słowa Atabe. Pasją twórczyni "Kroniki Skrzatów" jest wymyślanie i malowanie postaci. Kocha też spacery z psem Feniksem, które ją relaksują. Uwielbia Budkę Suflera, Toma Hanksa, Muminki, Zieloną milę, książki historyczne oraz kolor brązowy wraz z jego odcieniami. Uzależniona jest od herbaty. Napisała baśń zatytułowaną "Kroniki Skrzatów", która została dotychczas wydana w dwóch tomach: Marbella i Szagawarra. Obecnie trwają prace nad trzecią częścią utworu. (źródło: www.marbella-atabe.pl)

W pachnącej kwiatami, sadami dającymi soczyste owoce i łąkami bogatymi w różnorodną roślinność oraz otoczonej iglastymi drzewami Dolinie Stokrotek stoi chatka, którą zamieszkuje mała Amelka wraz z ukochaną babcią. Natomiast Różane Wzgórza położone w oddali za ogromnym lasem są domem rodziny olbrzymów. Niegdyś ludzie i olbrzymy żyli w przyjaźni, lecz z czasem oba światy poróżniła emanująca złą energią wróżka Marbella skrywająca się w ponurym zamku. Dlaczego zasiała niezgodę pomiędzy mieszkańcami tychże krain? Co było powodem poczynionego przez nią tak okrutnego kroku? I dlaczego to właśnie Amelka ma pogodzić dwa środowiska?

"Kroniki Skrzatów" to niewątpliwie piękna, oryginalna, wartościowa i ciepła powieść. To harmonijne i płynne przemieszanie historii wrażliwej i radosnej dziewczynki, sympatycznego i troskliwego olbrzyma oraz błyskotliwego i pracowitego niewielkiego stworzonka. To cudowne i niezwykle plastyczne opisy ukazanych miejsc przepełnionych odgłosami skrzypiącej drewnianej podłogi w skromnej chatce i rozmaitymi dźwiękami przenikającymi się wzajemnie we wnętrzach ogromnego zamku. To malownicze obrazy krajobrazów, w tym między innymi lasów, polan i wzgórz przesiąkniętych zapachami kwiatów (róż) i krzewów oraz smakami malin i jagód, owianych kojącym szelestem liści kołyszących się na drzewach w rytm powiewu wiatru, melodyjnym śpiewem ptaków, a także szumem rzeczki płynącej nieopodal. To rozległe i przepełnione barwami rysy krain wyraźnie wpływających na wyobraźnię, sprawiających wrażenie rzeczywistych i autentycznych, dostępnych na wyciągnięcie ręki. To również pokazanie niezwykłości nieba i migoczących na nim nocą gwiazd oraz uroku księżyca będącego drogowskazem i nadzieją. To szczegółowość (choć chwilami zbędna) omawianej codzienności wszelakich postaci, których różnorodność stanowi nie tylko urozmaicenie, ale nade wszystko budzi zaabsorbowanie ze względu na swoistą enigmatyczność. To naturalne i niepozbawione subtelnego humoru dialogi. To morze emocji wypełniających serce, wzruszeń ujawniających się niejednokrotnie w postaci gromadzących się w oczach łez, uśmiechów rozświetlających twarz. To namiastka smutku, na szczęście sporadycznie się pojawiającego. Wreszcie to opowieść definitywnie rozebrana z przemocy, agresji i mroku wyzwalających lęk, co jest z pewnością atutem, tym bardziej, że ta baśń w głównej mierze przeznaczona jest dla dzieci.

Owa powieść stanowiąca pierwszą część dziejów skrzatów to nade wszystko paleta klarownych i żywych bohaterów. Urocza i dobroduszna Amelka nierozstająca się z pieskiem i misiem pluszowym, posiadająca pewne moce, których sama nie jest świadoma... Jaśminna, babcia dziewczynki, skrywająca pewien sekret i skupiająca się na przygotowaniu wnuczki do ważnej wyprawy... Teodorek, zdolny marzyciel walczący ze swym strachem, zaprzyjaźniony ze skrzatem, którego obdarza wspaniałym prezentem... Niejaki Gutek zamieszkujący ciemne i ponure komnaty zamku, niebywale inteligenty, pedantyczny, i co najważniejsze, posłuszny swej pani... I Marbella uchodząca za czarownicę, znającą w pełni magię i korzystającą ze swych umiejętności w momentach jej niesprzyjających, zagrażających bądź dla niej odpowiednich, a nawet stanowiących lek na jej kiepski humor... Co tak naprawdę kryje się za zimnym i przeszywającym spojrzeniem władczyni zamku? Czy rzeczywiście jej osoba stanowi niebezpieczeństwo dla okolicznych krain? W celu poznania odpowiedzi na postawione pytania odsyłam do lektury utworu Marbelli Atabe. 

"Kroniki Skrzatów" to na pewno wyjątkowa baśń, aczkolwiek w moim mniemaniu niepozbawiona mankamentów od strony technicznej, a ściślej mówiąc odnośnie samego wydania. Pierwszym z nich jest okładka nie tylko nie zachęcająca do sięgnięcia po ową powieść, ale co istotne, do bliższego zaznajomienia się z jej zawartością. Naznaczona pozytywnymi i przyjemnymi dla oka kolorami zwracałaby uwagę i przede wszystkim całkowicie odzwierciedlałaby treść (krótka dygresja: moja ponad czteroletnia córka po ujrzeniu tejże oprawy, poprosiła, abym ją zakryła, zwyczajnie się przestraszyła). Ponura i szara szata zewnętrzna zupełnie odstaje od przepięknych ilustracji ujętych w radosnych barwach we wnętrzu książki (szkoda, że w małej ilości). Ponadto zastrzeżeń nie budzą jakość papieru oraz dobór fontu, natomiast złożenie publikacji stanowi ogromną wadę (podczas wykonywania zdjęć niezbędnych do przygotowania recenzji wypadło kilkanaście kartek). Ponieważ baśń skierowana jest głównie do dzieci, takowa sytuacja nie powinna mieć zatem miejsca. Ostatnią sprawą jest ciężkość tomu, co z pewnością nie wpływa na przyjemność czytania.

"Kroniki Skrzatów" to wielowątkowa, nieoczywista, nietuzinkowa i niesamowicie klimatyczna historia napisana lekkim i zajmującym językiem. To opowieść o przyjaźni, miłości, tęsknocie, spełnianiu marzeń, szacunku względem ludzi i zwierząt, odpowiedzialności, odwadze oraz nadziei. To ciepła, ujmująca i bogata w cenne wartości przygoda literacka, której warto doświadczyć i którą warto przeżyć. Angażuje, intryguje, przenosi w inny, jakże fascynujący wymiar, aby chłonąć jego bajeczne nuty. Pobudza wyobraźnię, skłania do przemyśleń, kształci, pozwala wyłuskać morały, a zwłaszcza wydobyć niejedno ważne przesłanie. Serdecznie polecam ową publikację czytelnikom spragnionym wrażeń i niezapomnianych obrazów. To idealna propozycja dla miłośników książek w każdym wieku!
 
 
"Tam daleko jest cudowna kraina olbrzymów. 
Miłych i dobrych, bo ja zawsze wierzyłam, że one są dobre. 
Zawsze to wiedziałam - powtórzyła w myślach uparcie. Wiem, że kocham je całym sercem. 
Poza tym wierzę w ich niewinność. Na razie ta kraina jest tak odległa, że wydaje się nieosiągalna, 
ale musi nam się udać do niej dostać. 
Z moim sprytem i zwinnością, z niezawodnym nosem i odwagą Tuli damy radę. Wierzę w to. 
Tylko szkoda, że babcia zostanie sama. Będzie jej z pewnością bardzo smutno. Mnie też. 
Nigdy jeszcze się nie rozstawałyśmy. A teraz nawet nie wiadomo, na jak długo mamy się rozdzielić."
 
 
"(...) - Tak, syneczku, czasami zdarzają się smutne sny. Jednak nie ma co się nimi przejmować. 
Rzeczywistość jest czasami od nich o wiele piękniejsza. Nawet najgorsze sny kiedyś się kończą."
 
 
"(...) - Trzeba pisać o wszystkim tak, jak było, bo jak się zmyśla, to przeważnie nikt w to nie wierzy. 
Im bardziej kogoś do czegoś przekonujesz, tym mniej wydajesz się wiarygodny. 
Chociaż... nieraz jest całkiem odwrotnie..."
 

Tytuł: "Kroniki Skrzatów" (tom pierwszy)
Autor: Marbella Atabe
Ilustracje: Marbella Atabe
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2012
Ilość stron: 496
Oprawa: miękka
Kategoria: baśń
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.
 
 
 
 
 

7 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie tą książką. Chciałabym ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Autorka ciekawie pisze. Polecam innym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, cudowne to zdjęcie tytułowe! Recenzja też - ale to wiesz, Ty tak po prostu masz - nie mogę się napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie zachwyca mnie baśniowa tematyka książek, ale recenzję przeczytałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka również mnie nie zachwyca. A przecież to baśń, więc powinna być przyjemniejsza dla oka. Szkoda też, że książka została słabo sklejona, zwłaszcza że dzieci obchodzą się z nimi niezbyt delikatnie i łatwo o zniszczenie. A co do treści, myślę że warto dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)