środa, 10 stycznia 2018

"Siedem dni razem" - Francesca Hornak [recenzja]




"(...) Teraz wiem, że życie jest zbyt krótkie, by zadręczać się drobiazgami. 
Bo zadręczanie się drobiazgami jest codzienną tragedią 
naszego rozpieszczonego zachodniego świata."


"Siedem dni razem" - jaka historia kryje się za owym tytułem owianym przepiękną szatą graficzną? Przyznaję, że właśnie to pytanie nurtowało mnie nieustannie, od chwili ujrzenia urzekającej i nastrojowej oprawy książki. Musiałam zatem sięgnąć po tę powieść, ażeby odnaleźć na nie odpowiedź. Z uwagą, zaciekawieniem, lekką ekscytacją i niemałym napięciem podeszłam do lektury owej prozy. Świadkiem jakiej opowieści byłam? Jakich emocji doświadczyłam? Co wynikło z mego pierwszego spotkania z piórem Francescy Hornak?  

Francesca Hornak jest dziennikarką i pisarką, jej prace pojawiły się w gazetach i czasopismach, w tym The Sunday Times, The Guardian, Elle, Marie Claire, Cosmopolitan i Red. Siedem dni razem to jej debiutancka powieść. (źródło: www.penguinrandomhouse.com)

Pierwszy raz od wielu lat Olivia przylatuje na święta Bożego Narodzenia do rodzinnej Anglii. W Afryce, a dokładniej w Liberii leczyła zarażonych wirusem haag. Z zaangażowaniem, ogromnym sercem i troską zajmowała się chorymi, ofiarowała im swą pomoc w miarę swych możliwości i umiejętności, a nawet trwała przy nich w agonii, trzymając ich mocno za rękę. Ponieważ kobieta na co dzień stykała się ze śmiertelną chorobą, przylot do rodzimego kraju zmusza jej całą rodzinę do odbycia tygodniowej kwarantanny. Na ten czas Emma, Andrew, Phoebe i Olivia przenoszą się do klimatycznej wiejskiej posiadłości w Weyfield. W czasie siedmiodniowego pobytu w wielopokoleniowej willi nie tylko powracają wspomnienia z przeszłości, ale na jaw wychodzą również sekrety obecnych domowników. A ponadto w chacie zjawiają się niespodziewani goście... W szczególności jeden, który diametralnie odmieni życie rodziny Birchów... 

Oryginalna, nierzadko nostalgiczna, niekiedy przytłaczająca bądź naznaczona lekkim humorem, a czasami niepokojąca fabuła wyróżnia powieść Francescy Hornak. Życie w poczuciu niepewności i z możliwością dramatycznej perspektywy, jednoczesne wyróżnianie i odtrącanie w dzieciństwie wpływające na dorosłość, zmaganie się z bolesnymi scenami i traumatycznymi widokami, ukrywanie i zacieranie błędów z przeszłości - to tylko niektóre pojedyncze obrazy wzajemnie się przenikające i stwarzające jeden ostateczny całokształt, jakże smutny, ponury, niedoskonały i dojmujący. Stopniowe i tym samym precyzyjne ujawnianie faktów z życia rodziny pozwala na dogłębne wnikanie zarówno w ich historię, jak i jej osobliwe aspekty odnoszące się do części emocjonalnej i umysłowej. Specyficzne ujęcie poruszanej problematyki dotyczącej relacji międzyludzkich i braku tak cennej komunikacji, skrupulatne omawianie życiowych spraw i dokładne skupianie się na nich sprawia, że w prezentowaną opowieść się zwyczajnie wsiąka. Przeżywa się ją na swój sposób, analizuje podejmowane sytuacje, poszukuje się odniesień do własnej egzystencjalnej i rodzinnej drogi, oczekuje się z biciem serca i poniekąd niepokojem na finał, który okazuje się w pewnym sensie zaskakujący. Przyjemny styl, fascynująca fabuła, istota podejmowanych zagadnień i nade wszystko pochylenie się nad rozmaitymi ludzkimi uczuciami i trudnymi dylematami przyczyniają się do tego, iż nie tylko chłonie się ukazaną historię, ale w szczególności z wielką ciekawością śledzi się jej przebieg wyczekując rozwiązań, które, jak się okazuje, nie zawsze są jasne i przewidywalne.

Paleta różnobarwnych i autentycznych osobowości jest niezaprzeczalną zaletą tejże prozy. Każda z postaci przybiera niejedno oblicze, często jego lepszą stronę skrywając głęboko w swym wnętrzu i nie dopuszczając do jej wynurzenia się. Niewyjawianie sekretów tłumionych w sobie nawet przez lata (niby z troski o innych) prowadzi bohaterów do nielojalności i braku zaufania wobec najbliższych, ale jest też wynikiem czystego egoizmu. W ciągu siedmiu dłużących się dni przymusowego pobytu w starodawnej willi wyjdzie na jaw wiele intrygujących faktów z życia każdego z nich. Mająca arystokratyczne korzenie Emma otrzymuje przykrą wiadomość, ale stara się nie okazywać swego przygnębienia przed rodziną. Udaje radosną, przecież nie może mężowi i córkom powiedzieć teraz, nie może im zepsuć magii świąt... Krytyczny (nie tylko z racji pełnionej funkcji) Andrew zauważa w skrzynce mailowej list. Jego treść nie tylko przywołuje tamtą noc, ale niejako budzi lęk. Lęk przed wyjawieniem prawdy... A może lepiej nie odpisywać i spalić dowody? Olivia próbuje sobie poradzić z przerażającymi widokami, które zakotwiczyły się w jej głowie, a ponadto z tęsknotą i ze strachem... Zasada brzmiała "nie dotykać", a ona ją złamała... Samolubna Phoebe jest szczęśliwa, spełniło się jej marzenie (ale czy na pewno?), teraz pozostaje tylko wszystko dokładnie zaplanować. Tylko jest jeden problem... Natomiast do George'a nagle coś dociera. A może już dawno o tym wiedział, tylko bał się przyznać przed samym sobą? I wreszcie on, ten który nieświadomie przyczyni się do odkrycia kart burzących dotychczasowy, trochę patetyczny spokój... Co się stanie, kiedy nieznajomy przekroczy próg domu rodziny Birchów?

"Siedem dni razem" to refleksyjna i sentymentalna powieść uwzględniająca wiele kluczowych haseł życiowych, które przyjmują dotkliwy charakter. I pomimo iż bywają fragmenty wyzwalające uśmiech na ustach, to jednak przeważają te przygniatające, ukazujące prawdziwy obraz rodziny nieidealnej, zaburzonej przez niesnaski z przeszłości, pełnej nieporozumień, żalu oraz wyrzutów sumienia rodzących się po czasie. Owa historia pokazuje, że zachwiana komunikacja bądź jej kompletny brak pomiędzy bliskimi sobie osobami jest początkiem drogi do degradacji ich wzajemnych relacji. To opowieść o samotnej walce z problemami, późnym dorastaniu, życiu w ułudzie i kłamstwie, skupianiu się na własnych potrzebach, przedkładaniu kariery ponad rodzinę. O łamaniu obowiązujących zakazów, dokonywaniu wyborów, których konsekwencje odczuwalne są latami. O tłamszeniu urazów, pretensji i niedopowiedzeń. O idealizowaniu wyobrażeń, niedostrzeganiu widocznych oznak i ciągłym udawaniu, że jest dobrze. O nieszanowaniu zdania drugiej strony, krytycznym podejściu do wielu spraw, nieprzyjmowaniu do wiadomości tego, co oczywiste. O odbudowywaniu więzi, zaufania i przyjaźni. O oddaniu, smaku prawdziwej miłości i nadziei na lepszy czas. O życiu, które nie zawsze przybiera szczęśliwy koniec.

Przekrocz próg posiadłości w Weyfield i poznaj tajemnice jej domowników. Pamiętaj tylko, że nie wolno Ci opuścić owej willi, obowiązuje czas kwarantanny, a Ty będziesz jej częścią. Odważysz się? 
 
"Siedem dni razem" - kontemplacyjna, pełna trafnych spostrzeżeń i cennych wartości proza obyczajowa. Serdecznie polecam!
 
 
Cytaty:
 
 "Tylko że teraz, kiedy siedzę bezpiecznie w domu i mam dużo czasu, 
powracają obrazy najgorszych rzeczy, jakie oglądałam. 
Nawiedzają moje sny i osaczają mnie podczas rodzinnych obiadów.
W Liberii spałam jak suseł, kołysana do snu szumem generatora i hałasem ulic Monrovii:
okrzykami ludzi, szczekaniem psów, pianiem kogutów. 
Tutaj, na cichej angielskiej prowincji, cisza jest złudna.
Kiedy zamykam oczy, słyszę tylko płacz dzieci."
 
 
"- (...) To przerażające, gdy rozpada się wszystko, w co się wierzyło. (...)
Strasznie jest dowiedzieć się, że wszyscy żyliśmy w kłamstwie.
- Nie żyliśmy w kłamstwie, tylko nie wiedzieliśmy o pewnych rzeczach.
Tak to już jest w rodzinach."
 
 
"(...) Wszystko zniszczył. I mógł winić tylko siebie.
Znów zdradził zbyt wiele - zawsze miał problemy z ukrywaniem myśli i emocji.
Przez cały czas pracował nad sobą, a potem w jednej chwili jego uczucia wybuchały jak gejzer -
- bez względu na to, gdzie się znajdował i z kim rozmawiał."
 
 
"- (...) Pamięć jest bardzo dziwna, przynajmniej moja.
Żeby móc przetrwać, w większości blokujesz najgorsze chwile, czasami niemal tuż po tym,
jak się wydarzyły. A potem po latach nagle powracają."


"- (...) Łatwiej kogoś nienawidzić, niż za kimś tęsknić."

 
Tytuł: "Siedem dni razem"
Autor: Francesca Hornak
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 2017
Ilość stron: 384
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.
 
 

7 komentarzy:

  1. Myślę, że może mi się spodobać.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobała mi się ta książka, bo była taka... realna. Święta chyba za często są idealizowane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za tego typu literaturą aczkolwiek tej dałabym szansę :)
    Kto wie może przeczytam.

    Ps. Przeniosłam bloga na platformę Wordpress.com, dlatego znaleźć mnie można teraz pod nowym adresem ----> czytajimysl.wordpress.com

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję, że ta fabuła mi się podoba. Na pewno bym chciała przeczytać. Recenzja zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Początkowo nie kusiła mnie ta książka, ale każda kolejna pozytywna recenzja sprawiała, że zaczęłam zmieniać zdanie. Chyba muszę rozejrzeć się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem wielką fanką książek z tego gatunku ale raz na jakiś czas lubię sięgnąć po coś czego normalnie nie czytam bo takie odmiany zazwyczaj okazują się strzałem w 10 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przekroczyłabym próg posiadłości w Weyfield i poznała tajemnice, jakie skrywa :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)