poniedziałek, 12 lutego 2018

"Świerszcze wybielone na kość" - Agnieszka Czachor [recenzja]




"(...) - Umrzyk nic ci nie zrobi, człowieka się bój, ten to potrafi."

 
Zanim zdecydowałam się sięgnąć po utwór "Świerszcze wybielone na kość", zapoznałam się kilkukrotnie z dostępnymi jego recenzjami, a także zaczerpnęłam co nieco informacji o autorce. Przyznaję, że trochę obawiałam się lektury owej publikacji, z racji nie tylko wyzwalającej niepokój oprawy, ale również enigmatycznego tytułu sugerującego ponure i przygnębiające historie. Jednak, stwierdziłam, że warto przecież poszerzać horyzonty i choćby zasmakować nowego gatunku. Dlatego postanowiłam spróbować zaznajomić się z ową literaturą. Także po to, ażeby zaspokoić swoją ciekawość, a może nawet pokonać niejako strach, którym z całą pewnością książka ta jest przesiąknięta. I cóż... Zagłębiłam się w to opracowanie, uszczknęłam realizmu magicznego, niewątpliwie poczułam gamę emocji, doświadczyłam magii klimatu, nasyciłam swą dociekliwość, ale...

Agnieszka Czachor - autorka opowiadań, szczęśliwa mama i żona. Laureatka pierwszego miejsca w konkursie literackim im. Macieja Słomczyńskiego za tom opowiadań "Ciśnij piorunem nawet w śmierć". Jej utwory ukazywały się także w antologiach oraz czasopismach literackich. Kiedy nie pisze opowiadań, prowadzi blogi Kontrarianie.pl oraz jutrzyna.pl - o literaturze, kulturze i życiu, a także recenzuje książki w Przeglądzie Kolbuszowskim oraz fotografuje. Zakochana w przyrodzie i wsi, uwielbia pracę w ogrodzie i jazdę konną. Często rysuje ze swoimi dziećmi konie i krokodyle. A tak bardziej ogólnie - zmienia, co zmienić się da, a nad akceptacją tego, czego zmienić nie potrafi, ciągle pracuje. (źródło: okładka książki)
 
"Świerszcze wybielone na kość" to niezwykła kompozycja esencjonalnych opowiadań, w których przenikają się wzajemnie rozmaite ramy czasowe, nastrojowe miejsca toczących się akcji, a nade wszystko perypetie ludzkie okryte niejasną i nadzwyczajną aurą. Z pewnością te krótkie formy zabierają w niejedną podróż, oferując emocjonujące przygody, frapujące zjawiska i fascynujące obrazy, które niewątpliwie wpływają na wyobraźnię, tym samym rodząc barwną mieszankę uczuć, jakże intensywnych, mrocznych i zatrważających. Tajemniczość latarni morskiej, szum morza, odgłos fal uderzających o skarpę, wyjątkowy zapach wody morskiej. Liryczny klimat karczmy owianej dźwiękami wydobywającymi się z klawiszy fortepianu, dusząca woń papierosowego dymu, ciekawa gra w pokera, kobiety w kolorowych sukniach subtelnie kroczące po parkiecie. Góry budzące szacunek, podziw, lęk, widok na doliny wprowadzający w stan melancholii, lasy napawające ciszą, a zarazem przerażeniem. Lekki posmak mąki, wszechogarniająca biel oraz wyborność i wykwintność napływające z kęsa świeżo upieczonego chleba. Swoistość uroku stajni, rżenie koni, echo stukotu kopyt, tumany kurzu unoszącego się w gorący ranek. Upalny dzień będący zlepkiem ludzkiego potu, roznoszącego się brudu, iskierek trwającego skwaru pozbawiającego chęci i stanowiącego początek ogromnego pożaru zagarniającego życiowe majątki i domostwa pewnej wioski, problemy jej społeczności, a nawet jej mieszkańców. I specyficzność szpitalnych korytarzy, w których mieszają się radość z bolesną i rozdzierającą duszę ciszą. To tylko niektóre scenerie ujęte w lapidarnych opowiastkach, które rozniecają szereg kontrastujących ze sobą emocji. Przeważają niepewność, zaniepokojenie, niesmak, obrzydzenie, strach, czujność. Owe urozmaicone są namiastką humoru, dozą melancholii, chwilą grozy, a nawet nutką romantyzmu w delikatnym tonie. Każdą z historii cechuje refleksyjność, wzmagająca się z każdą kolejno przewracaną kartką, nieprzewidywalność i co najważniejsze, nieokreślony bliżej fluid wnikający do wnętrza człowieka, duch zaprzątający myśli i trwale pozostawiający ślad, którego za nic nie można wymazać, wyrzucić, wypluć.
 
Wspomniany utwór to kwintesencja oryginalności językowej uwzględniającej elementy gwary i przypasowanie stylu do określonej przestrzeni czasowej, nietuzinkowości fabularnej, efektywności i różnorodności klimatu przypisanego pojedynczym klechdom, plastyczności opisowej co poniektórych fragmentów, klarowności i ekspresyjności w ukazaniu bohaterów oraz postaci fantastycznych (anioły, diabły, ptaki szklane), zjawiskowości czarno-białych ilustracji oraz wyrazistości i żywości emocjonalnej. To mieszanina lakonicznych, ale bardzo wartościowych opowieści niejednokrotnie skłaniających do zadumy, pozwalających wyłuskiwać ich istotę i wychwytywać cenne przekazy, a przede wszystkim dostarczających niejedno ważne przesłanie. To historie obrazujące ludzkie słabości, lęki, tęsknoty, wyrzuty sumienia, pomyłki, obawy, niepokoje, zmagania, krzywdy, boleści, cierpienia, radości, czy też rozterki. To powiastki traktujące o śmierci, działaniu wbrew sobie, utracie bliskich, walce ze swymi bolączkami, pokonywaniu własnych ułomności, mierzeniu się z przeciwnościami, zdradzie, przeznaczeniu,  ulotności życia oraz o cudach, które jak się okazuje czasem się zdarzają.  

"Świerszcze wybielone na kość" to na pewno publikacja warta uwagi, tym bardziej, że przedstawione istoty i historie, pomimo swej specyficzności, odnajdują  odzwierciedlenie w świecie rzeczywistym, współczesnym. To niezaprzeczalnie intrygująca książka, niedająca o sobie zapomnieć, głównie ze względu na swoją inność. I zasługuje na omawianie jej w samych superlatywach, gdyż szczerze mówiąc, nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić, no może poza drobnymi mankamentami w stylu braków gdzieniegdzie odstępów między znakami interpunkcyjnymi a wyrazami oraz występowaniem scen wyzwalających w moim mniemaniu obrzydzenie.

Jednak pomimo wyróżniającej ją wyjątkowości, precyzyjności i przenikliwej magii, nie jestem w pełni usatysfakcjonowana z lektury i niestety trudno mi to dokładnie wytłumaczyć. Po pierwsze, książka bez wątpienia nie przemówiła do mnie w sposób, w jaki bym oczekiwała. Po drugie, pozostawiła swego rodzaju niedosyt, być może związany z za krótką formą, i tym samym aż nadto szybkim ucinaniem zakończeń poszczególnych historyjek. A po trzecie, nie doświadczyłam spodziewanego efektu "wow", dzięki któremu mogłabym uznać ów utwór za jedną z najlepszych pozycji czytelniczych, z jakimi dane mi było dotychczas się zmierzyć. Krótko mówiąc, między mną, a tymże woluminem zabrakło po porostu chemii...
 
Niepokojące, nieoczywiste, nostalgiczne - takie są "Świerszcze wybielone na kość". Skusisz się? 
 
 
 "(...) - Ma w sobie cień - pyknął.
- Każdy ma cień (...).
- Cień, który lezie za tobą, to nic, ale jego cień jest już w nim, myślę, że nie zobaczymy go więcej."


"(...) - Nie walcz z przeznaczeniem. (...) - Ono istnieje przed nami, nim pojmie je człowiek,
zna je już przyroda. 
Istnieje bowiem ono przed wszystkim, jak minerały, znając imię swego odkrywcy, 
czekają w skupieniu pod warstwą gliny."
 

Tytuł: "Świerszcze wybielone na kość"
Autor: Agnieszka Czachor
Wydawnictwo: Kontrarianie
Data wydania: 2017
Ilość stron: 156
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura współczesna
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce oraz Empemedia.
 
 
 
 

8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie tytuł, jednak nie wiem, czy po nią sięgnę. Chyba nie jest dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mimo wszystko skusze się :) Uwielbiam zbiory opowiadań, taka krótka forma w pełni do mnie przemawia. Jasne, że czuje potem lekki niedosyt ale to zazwyczaj sprawia że myślę o tych opowiadaniach później. Zastanawiam się co stało się z bohaterami po zakończeniu historii. Coś w sam raz dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy się skuszę. Jeśli wpadnie mi ta książka w ręce to wtedy przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Średnio przepadam za opowiadaniami, z czego raczej to widać, bo nie pisze ich recenzji. Wczoraj poznałam jedno, zbyt krótkie i niezbyt rewelacyjne. Mam jeszcze jedno, tym razem w wersji papierowej, ciekawe czy te opowiadania co mam, przypadną mi do gustu... Na te nie mam już ochoty. Co za dużo, to nie zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce i wydawnictwie. Na razie muszę wygrzebać się z zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Opowiadania są zawsze ryzykowne, ale warto czytać :-) ostatnie zdjęcie jest super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać opowiadania, chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)